🎰 Chce Umrzeć Sposób Najbardziej Bezbolesny

Chcę umrzeć bezbolesną naturalną śmiercią. Nigdy nie chciałabym popełnić samobójstwa. Uważam, że na wszystko przyjdzie czas. Cieszę się z tego, że żyję i chce żyć najdłużej jak tylko się da.

Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoruJeśli chcesz kogoś zabić, to nie mogłeś trafić lepiej – w tym poradniku nauczysz się kilku sposobów na zabicie człowieka w bardzo oryginalny sposób. Jeśli chcesz zgłębić tę mroczną naukę, to przystąp do czytania... Sposoby[edytuj • edytuj kod] Na Meksykanina[edytuj • edytuj kod] Kup w jakimś sklepie trzy Burrito. Jeśli nie będzie, zrób trzy naleśniki. Tak, czy inaczej – po zdobyciu tychże nalej do nich bardzo ostrego sosu i jakiegoś kwasu. Włóż każde Burrito do superwytrzymałego pudełka, np. takiego śniadaniowego z Kubusiem Puchatkiem. Przebierz się za kelnera, idź do domu delikwenta i zapukaj do drzwi Powiedz, że znajomy tego gościa zamówił dla niego pyszne Burritos. Zażądaj zapłaty.[1] Schowaj się gdzieś w krzakach i obserwuj efekt przez okno. Świetnie! Burrito przeżarło na miazgę jego żołądek, przez co umrze z głodu[2]. Na Copperfielda[edytuj • edytuj kod] Przebierz się za iluzjonistę i kup gilotynę. Zaproś gości, wraz z tym człowiekiem, którego chcesz zabić. Weź na ochotnika do sztuczki twój cel do zabicia. Powiedz gościom, że teraz wykonasz najbardziej efektowną sztuczkę roku, nagrodzoną Złotym Królikiem i innymi nikomu nie znanymi nagrodami. Wsadź jego łeb do gilotyny i pociągnij za dźwignię. Jeśli publiczność nie będzie klaskać, uciekaj. Na ninja[edytuj • edytuj kod] Ubierz się cały na czarno. Idź do domu człowieka, którego zamordujesz. A, i kiedy będziesz szedł, wywal drzwi twojego domu kopniakiem (im bardziej się wczujesz, tym lepiej ci pójdzie cała akcja). Wejdź do domu delikwenta przez okno. Wykonaj Okrzyk Bojowy Kwitnącej Lilii i uderz kolesia z całej siły w krocze, po czym wbiegnij na sufit, urwij żyrandol i zrzuć na jego głowę. Świetnie! Facet nie oddycha, więc zakop go w jego ogródku. Jeśli człowiek, któremu spuściłeś na głowę żyrandol, nie posiada ogródka, zakop go w piachu niedaleko domu. Najlepiej w piaskownicy. Jest spora szansa, że znajdą go bawiące się dzieci, co zapewni im niezapomniane wrażenia i terapię do końca życia. Na kanibala[edytuj • edytuj kod] Kup wielki kocioł – taki, w którym gotują grochówkę w wojsku. Zaproś kobietę na obiad. Kiedy przyjdzie zagotuj wodę w kotle, rozbierz kobietę, wrzuć do kotła i powiedz, że to sauna. Jeśli zacznie się nudzić zagraj z nią w szachy, a gdy już „dojdzie”, możecie przystąpić do konsumpcji… Na pieska[edytuj • edytuj kod] Przebierz się za małego pieska pekińczyka. Pójdź pod dom faceta i głośno zaszczekaj z rozpaczą. Kiedy otworzy drzwi, spójrz mu prosto w oczy, żeby się nad tobą zlitował i wpuścił do domu. Wieczorem, jak już będzie kłaść się spać, wskocz mu do łóżka i wyliż mu stopy. Kiedy już zaśnie, zagryź go na śmierć. Nie szczekaj przy tym za głośno, bo obudzisz sąsiadów. Na króla taktyki[edytuj • edytuj kod] W tej technice potrzebna będzie teściowa. Powiedz swojej teściowej, że wpadła w oko temu facetowi spod piątki (mowa o naszej ofierze). Następnego dnia wieczorem, kiedy będzie zbliżać się moment malowania ryja, wrzuć do jej kosmetyczki zatrutą szminkę, a wyjmij tę zwykłą. Kiedy wyjdzie, idź za nią, a w momencie wejścia przez nią do domu tego gościa, podejdź do drzwi i słuchaj uważnie przebiegu rozmowy. Twoja teściowa jest bardzo kłótliwa (stara małpa) i cały czas drze się na tego faceta, dlatego będziesz wiedział, kiedy zaczną się całować. Kiedy zapadnie długotrwała cisza wejdź do domu delikwenta i podziwiaj wyniki – nie dość, że zabiłeś tego faceta, to jeszcze teściowa otruła się szminką na swoich ustach. Brawo! Na konesera win[edytuj • edytuj kod] Kup jakieś dobre wino. Nasyp do niego trutki na szczury i cyjanku potasu. Zapukaj do drzwi tego menela i powiedz, że chętnie skosztujesz z nim Bouquin z 1925. Nalej jemu i sobie po pełnym kieliszku. Za każdym łykiem wina oceniaj jego smak, np. jest to wyjątkowa mieszanka smaku drogocennych winogron z Florencji i cytrynowej nutki skąpanej poranną rosą czereśni i donośnego sopranu brzoskwini, i za każdym wypitym kieliszkiem idź się wyrzygać, abyś przypadkiem i ty się nie zatruł. Powinien paść trupem, zanim wychlejecie całą butelkę. Możesz mieć pewne problemy z oddychaniem, ale kto mówił, że obejdzie się bez więcej niż jednej ofiary. Na teletubisia[edytuj • edytuj kod] Pomaluj się na fioletowo/żółto/zielono/czerwono i przyczep sobie do głowy antenkę Kup ładną damską torebkę. Zapukaj do drzwi jego nory. Kiedy tylko wyjdzie, uduś go torebką. Teletubisie mówią papa! Na cholerę[edytuj • edytuj kod] Aby ten sposób się udał, ofiara musi być sportowcem. Wlej do butelki brudną wodę z rzeki, a najlepiej z rzeki w lesie amazońskim. Pomyślisz a na cholerę taka brudna?. No i masz rację, na cholerę. Zaproś tego mężczyznę na wspólne bieganie. Idźcie do lasu pobiegać. Kiedy już się zmęczycie, daj mu się napić tej wody. Jeśli choroba się rozwinie, facet umrze na cholerę – musisz jedynie dopilnować, aby przypadkiem nie wybrał się do lekarza. Na Tibijczyka[edytuj • edytuj kod] Zakup sobie jakieś mocne krzesło. Idź do ofiary. Bij tak mocno, żeby leżał w 2 litrach krwi. Brawo! Przy okazji nabiłeś sobie Chair skilla! Na komputerowca[edytuj • edytuj kod] UWAGA! Metoda zadziała tylko jeśli nasz przyszły trup ma żonę i (co ważniejsze) teściową! Poczekaj pod domem dziada, a kiedy nie będzie w nim nikogo, włam się używając umiejętności nabytych podczas gry w Skyrima Jak to nie grałeś? No dobra, będziesz musiał improwizować. Jesteś w środku? Świetnie, teraz poszukaj kompa. Znalazłeś? Sprawdź szafę... ...a w lodówce? No to teraz odpal kompa, wiesz ten okrągły przycisk... Jeśli komputer jest zabezpieczony, wróć do punktu pierwszego. No dobra, przystępujemy do akcji, a więc w pierwszej kolejności wgraj mu jakiegoś pornola i umieć go w folderze na samym środku pulpitu, a folder nazwij np. PORNO!!!FULL!HD!!!!1111 Ewentualnie zainstaluj mu Tibię... A teraz wyłącz komputer i czekaj, kiedy jego żona zobaczy to co ma na kompie i wywali go z domu, gdzie spotka go zasłużona kara wymierzona z rąk teściowej... *...ewentualnie zginie z głodu w towarzystwie meneli. Gratulacje! Zabiłeś sukinsyna a przy okazji masz +10 do relacji z byłą żoną delikwenta! Na marzannę[edytuj • edytuj kod] Jedziesz na most, gdzie jest głęboka woda. Dzwonisz do swojej ofiary. Mówisz jej, że jej potrzebujesz bo topisz marzannę. Ofiara przyjeżdża i pyta się po co jest ci potrzebna. Mówisz, że będzie marzanną i zrzucasz ją do rzeki. Ofiara spada, topi się, bo nie umie pływać i umiera. Chyba, że umie pływać to musisz najpierw napchać jej kamieni do kieszeni. Zobacz też[edytuj • edytuj kod] jak zabić człowieka łyżeczką jak zabić ninja jak zabić teściową Przypisy ↑ W pierwszej kolejności niech zje to Burrito, pieniądze weźmiesz sobie potem ↑ Jeśli przeżyje pierwsze kilka godzin

Chciałbym umrzeć, ale się boje. Bardzo często mam takie kilku godzinne załamanie, że chce umrzeć. Dlatego że mam jedno wielkie marzenie, chciałbym śpiewać ale na pewno nie w polsce. Nie mam innego celu, chce umrzeć tylko dlatego że wiem i tak mi sie to nie uda bo jestem brzydki, debilem, nie umiem śpiewać. Codziennie unikam luster.
Masz pełne prawo do kontrolowania swojego życia. Każde prawo jest prawem silnej osoby, ponieważ słabi nie mają żadnych praw. Ugruntowane uprzedzenia społeczne dyktują ci zasady, próbując odmówić ci wolności wyboru. Straszą cię karą nawet za umyślne zakończenie życia, straszą piekłem i wiecznymi mękami. Typowa sztuczka królów i władców, którzy nieodwołalnie opuszczają ich niewolników. W Internecie można znaleźć wiele pomysłów na zakończenie życia. Większość z nich jest potworna, bolesna lub zawodna. Niektóre z nich są publikowane w sekcji „bezpłatne metody” naszej witryny. Nasza nielegalna usługa opiera się na dostarczaniu płatnych, ale wyłącznych i niezawodnych towarów i usług do samozniszczenia. Jesteśmy specjalną gałęzią znanej międzynarodowej mafii, która ma wystarczająco dużo ciekawych możliwości skorzystania z prawa do samobójstwa. Więcej o nas przeczytasz w dziale „kim jesteśmy”. Przed ogłoszeniem listy naszych ekskluzywnych produktów i usług ze wskazaniem ich cech i zalet, zachęcamy, abyś nawet nie próbował do nas pisać, błagając o dostarczenie tych produktów lub świadczenie usług za darmo. Jesteśmy bezstronną usługą, która prowadzi interesy po Twojej śmierci. Interesuje cię twoja śmierć, my interesują nas pieniądze. Jeśli nie masz pieniędzy, nie ma sensu do nas pisać, zadowalaj się darmowymi metodami. Teraz szczegółowo o każdym produkcie i usłudze. Przedmiot samobójczy nr 1 Broń palna. Tylko tanie próbki, bez licencji, bez pozwolenia. Z pewnością kosztuje więcej niż kupowanie w sklepie. Jak widać na poniższym zdjęciu i filmie, specjalizujemy się w sprzedaży kilku pozycji, a mianowicie: Email – [email protected] * Pistolet Makarowa 9×18 kaliber (8 ładunków) – 1700 $ * Pistolet Makarowa Mod. Kaliber 9×18 (12 ładunków) 1800 USD * Pistolet CZ99 – kaliber 9×19 (15 ładunków) 2000 $ USD * Tula Tokarev 7,62×25 kaliber (8 ładunków) 1700 $ USD AKSU74 5,45×39 kaliber (30 ładunków) 2500 $ USD Są droższe przedmioty, ale nie oferujemy ich, ponieważ jest mało prawdopodobne, aby ktoś chciał je kupić dla jednego strzału w głowę. Ten rodzaj towaru do samobójstwa jest odpowiedni dla tych, którzy chcą umrzeć brutalnie, a być może najpierw zemścić się na kimś lub za zadany mu ból, krzywdę, śmiertelną obrazę. Opcje bezpiecznej dostawy towarów zostaną ogłoszone poniżej. Samobójstwo, przedmiot nr 2 Cyjanek potasu. Najtańsza pozycja ze wszystkich. Do celów przemysłowych właściciele fabryk i zakładów mogą go łatwo kupić, jednak jest sprzedawany w tonach i nie jest dostępny dla zwykłych ludzi. Po prostu nie można legalnie kupić 1 grama cyjanku. Należy do kategorii blokerów oddychania tkankowego, ma 6 klasę zagrożenia i znajduje się na liście szczególnie niebezpiecznych substancji toksycznych. Cyjanek potasu jest jedną z najsilniejszych i najszybciej działających trucizn organicznych. To będzie szybka, łatwa śmierć. Cyjanek, ulubiony samobójca, był przez cały czas poszukiwany przez szpiegów i zwiadowców, aby szybko umrzeć, zanim został schwytany i torturowany. Ważne jest, aby wiedzieć, że zatrucie cyjankami zostanie określone przez eksperta medycznego i zostaniesz uznany za samobójcę. Ta trucizna nie jest odpowiednia dla tych, którzy chcą ukryć samobójstwo, na przykład w celu uzyskania kwoty ubezpieczenia dla swoich bliskich. Do tych celów mamy specjalne trucizny i usługi. Cena jednorazowego opakowania to 1200 USD – objętość substancji to 3 gramy. W rzeczywistości potrójna porcja. Nie sprzedajemy cyjanku w kilogramach, aby nie hodować konkurentów dilerów. Cyjanek potasu ma wady. Zabija szybko, za szybko. Nie poczujesz fizycznego bólu spowodowanego cyjankiem, ale umrzesz z poczuciem czasu rzeczywistego, ze świadomością tego, co się dzieje, i dlatego istnieje duże prawdopodobieństwo szoku. Abyś zrozumiał, o czym mówimy, podamy przenośny przykład. Wyobraź sobie, że twoje życie to rana, w którą wbija się ząbkowany nóż. Nóż należy wyjąć, aby zagoić ranę. Jeśli chodzi o wstrząs psychiczny, przyjęcie cyjanku byłoby tym samym, co wyrwanie ząbkowanego noża z rany. Taka jest opinia naukowców i nie jest to aksjomat. Więcej delikatnych produktów samobójczych można znaleźć poniżej. Samobójstwo, przedmiot nr 3 „Delikatna trucizna”. Skład nie jest ogłaszany. Jest to kompleks dwuskładnikowy. Pierwszy składnik przyjmuje się doustnie i jest super silną dawką nieśmiercionośnego leku przeciwdepresyjnego na receptę, został już zmodyfikowany, gdyż zawiera dodatkowo DHB (ekstrakt substancji z soku grejpfrutowego). DHB radykalnie zwiększa wchłanianie każdego leku przyjmowanego doustnie. Tak więc ta kombinacja w 10 minut wyśle ​​cię do głębokiego wiecznego spokoju, w którym jesteś tylko ty i wieczny spokój. Jednak nie jest to śmiertelne. To dopiero pierwszy etap. Po zażyciu tego pierwszego składnika masz nie więcej niż 10 minut, aby kapać do oczu kilka kropli drugiego leku. Pierwszy lek wywołuje sensację, drugi łagodną śmierć. Nie zdradzamy tajemnicy drugiego leku, ponieważ nie jest to coś, co można kupić w aptece. To syntetyczna trucizna, która dostaje się do mózgu tak szybko, jak to możliwe, jeśli wlejesz ją do oczu jak krople do oczu. Można jednak kapać do nosa, ale obiektywnie lepiej jest kapać do oczu. Ten lek nie powoduje bólu, jest tłusty i nie powoduje pieczenia ani mrowienia. Śmierć z tego kompleksu to błogosławione zapomnienie. Podczas gdy płynnie wchodzisz w aksamitne zapomnienie po działaniu pierwszego leku, drugi lek płynnie, ale bezkompromisowo wyłącza centralny układ nerwowy. Najprawdopodobniej zdajesz sobie sprawę, że opuściłeś to życie znacznie później, niż twoje ciało umiera. Przejście będzie łagodne, ale niestety nie możemy powiedzieć, co cię czeka dalej, bo „wieczne zapomnienie i pokój” wynika z działania narkotyków, nie oznacza to, że pozostaniesz w tym stanie na zawsze w dosłownym tego słowa znaczeniu. Mówimy tylko o przyjemnym przejściu bez śmiertelnego szoku i bez fantomowej agonii, apatii czy strachu, które martwy mózg może rozmnażać się przez kolejne 10-15 minut po śmierci. W rzeczywistości gwarantujemy, że Twój mózg nie będzie w stanie pojąć śmierci i nie będzie w stanie wygenerować pośmiertnych 10-15 minut krótkich filmów o przeżywanym życiu i udręce tych, którzy byli w tym życiu. Cena tego arcydzieła samobójstwa wynosi 5700 USD Samobójstwo, przedmiot nr 4 Toksyny do celów specjalnych. 1-toksyna powodująca udar i 2-toksyna powodująca zawał serca. To unikalne toksyny, których mechanizmu działania nie potrafi określić ekspert medyczny. Nawet płatny niezależny egzamin. Mechanizm działania, fakt celowego zatrucia i pozostałości toksyny nie ujawniają się w żaden sposób. Śmierć wygląda naturalnie, będzie ogłoszona śmiercią z powodu zawału serca / udaru. Wybór nalezy do ciebie. Ta toksyna została stworzona, aby wyeliminować niechcianych ludzi, których nie można brutalnie wyeliminować. Wyjątkowy produkt z najwyższych umysłów naszej społeczności przestępczej. Doskonale rozumiemy, że taki narkotyk jest potrzebny tym, którzy chcą kogoś zabić bez śladu lub zamierzają poświęcić się za sumę ubezpieczenia na śmierć, która trafi do ich bliskich. Dlatego cena jest odpowiednia i nie podlega negocjacji. Koszt 1 dawki leku – 21 000 USD Samobójstwo, przedmiot nr 5 Idealne rozwiązanie chemiczne dla tych, którzy przynajmniej pośmiertnie chcą doświadczyć maksymalnej przyjemności i przyjemności. Twoje życie było prawdopodobnie gówniane i zdecydowałeś się odejść. Ale dręczy cię irytacja, że ​​to życie było nudne, gładkie i pozbawione przyjemności? Masz prawo otrzymać śmiertelny efekt współmierny do tysięcy połączonych razem orgazmów, nieuzasadnionej czystej euforii, która spala Twój umysł i mózg na popiół. 100% śmiertelny narkotyk syntetyczny został eksperymentalnie opracowany na odpowiedni nielegalny rynek, ale został odrzucony, ponieważ … Ponieważ jest w 100% śmiertelny, a jego niesamowita moc orgazmiczno-euforyczna jest całkowicie deprecjonowana przez gwarantowany śmiertelny wynik. To arcydzieło, podobnie jak wiele innych eksperymentalnych leków, nie zostało w ogóle opracowane dla Ciebie, ale do masowej sprzedaży dla tych, którzy kochają haj. Uważamy, że rozumiesz, na jaki rynek był pierwotnie przeznaczony ten produkt. Oczywiście szybko zorientowaliśmy się, kto może być zainteresowany tym produktem. Ponieważ potrzebujesz śmierci, oznacza to, że nie ma on dla ciebie żadnych wad! Jest tylko kilka drobnych skutków ubocznych. Przed śmiercią lek działa 5 minut +/- po zażyciu (ponieważ jest wzmocniony DHB), a orgazmiczna euforia doprowadza cię do szaleństwa przez kilka godzin, aż zapadniesz w śpiączkę i umrzesz z powodu krwotoku mózgowego, który prawie tego nie czujesz, ponieważ twoja świadomość będzie w huraganie wrażeń i nie będziesz w stanie zrozumieć, zrealizować i dostrzec niczego poza nimi. Będziesz srać i srać tuż pod sobą, płakać, ślinić się i drżeć w ciągłym orgazmicznym konwulsji. Dlatego twoje zwłoki zostaną znalezione niezbyt czyste. Zaleca się jednak wstępne wypróżnienie i lewatywę. Jeśli to wszystko ci nie przeszkadza, lek zrekompensuje ci te wszystkie lata nieistotnego życia, dając w końcu coś, czego wcześniej nie wiedziałeś. Być może myślisz, że możesz sobie poradzić z innymi lekami, które można kupić znacznie taniej io których wszyscy wiedzą. Nie oszukamy Cię, rzeczywiście, wiele nielegalnych narkotyków może mieć dobry efekt, szczególnie przy gwarantowanej wysokiej dawce. Jeśli masz mało pieniędzy, to oczywiście idź i kup coś tańszego, to twoje prawo. Raz żyjemy i raz umieramy. Jeśli chcesz dostać śmierć, o której właśnie czytałeś, będzie cię to kosztować 5700 $ Nasze Usługi. Nie możemy powiedzieć, że mamy możliwość świadczenia naszych usług na terenie dowolnego kraju, niemniej lista krajów jest dość wysoka. Jeśli chodzi o kraje, w których nie mamy osobistych ani partnerskich oddziałów mafii, możesz o tym porozmawiać z nami indywidualnie. Jest hipotetycznie możliwe, że specjalista odejdzie. W kraju, w którym nie mamy własnych ludzi, jest prawdopodobne, że znajdą się nasi partnerzy z innych lokalnych społeczności przestępczych, którzy, za udział, podejmą się wykonania niektórych z tych usług. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że nasze usługi są odpowiednie dla: USA Kanada Wielka Brytania Australia Nowa Zelandia Niemcy Francja Włochy Hiszpania Brazylia Portugalia Teraz wymieńmy standardową listę naszych usług: Morderstwo w celu uzyskania ubezpieczenia. Znaczenie tej usługi jest dość jasne. Możesz chcieć skorzystać z tej usługi z innego powodu, ale z naszego doświadczenia offline takich metod często wymagają osoby, które wcześniej ubezpieczały swoje życie na dużą kwotę i nagle znalazły się w sytuacji, w której ich rodzina pilnie potrzebuje dużo pieniędzy. W takim przypadku wielu jest skłonnych poświęcić się dla tych świadczeń ubezpieczeniowych. Samobójstwem nie da się oszukać towarzystwa ubezpieczeniowego. Tu może działać tylko morderstwo lub wypadek. Ta usługa jest droga i oferujemy dwie opcje. Zwykłe uliczne morderstwo z użyciem pistoletu będzie wyglądało jak atak z zaskoczenia w celu rabunku. To był rabunek. Pracownicy firmy ubezpieczeniowej nie powinni mieć powodów, aby sądzić, że zabójstwo miało inny cel i mogło być celowo zaplanowane. Dlatego miejsce akcji zostanie wcześniej ustalone z naszym klientem, musi znajdować się w polu widzenia wideo z monitoringu ulicznego, na którym szczegółowo zostanie odnotowany fakt zabójstwa i rabunku. Cena w USA / Kanadzie / Australii – $ USD Cena w Wielkiej Brytanii – GBP Cena w Hiszpanii – € Cena we Włoszech – € Inne kraje indywidualnie. Wypadek. Droższa metoda, która wiąże się z wypadkiem na Twoim terytorium. Na przykład są specjaliści, którzy mają doświadczenie w symulowaniu sytuacji upadku ze schodów w domu i zawinięcia szyi. Dla ciebie to będzie wyglądać. Po opłaceniu i zatwierdzeniu pracy specjalista odwiedzi Cię potajemnie przed naocznymi świadkami. Ta osoba wybierze odpowiednie miejsce w Twoim domu (lub innym obiekcie), po czym delikatnie i profesjonalnie wykręci Ci szyję. To będzie szybka i bolesna śmierć. Następnie twoje ciało, biorąc pod uwagę wszystkie szczegóły terenu, zostanie umieszczone w prawdopodobnej pozycji względem trajektorii upadku. Stworzy to spójny obraz zdarzenia do zbadania. Wszelkie ślady obecności osób trzecich i udziału nieznanej strony trzeciej zostaną usunięte. Ktokolwiek cię znajdzie, zadzwoni na policję, miejsce zostanie zbadane, wszystkie szczegóły zostaną udokumentowane. Agenci ubezpieczeniowi zwykle przyjeżdżają, gdy tylko dowiadują się o zdarzeniu, aby mieć czas na zbadanie miejsca zdarzenia. Nie zostawimy najmniejszej szansy na samobójstwo z premedytacją. Jest to usługa premium, którą będzie obsługiwać przeszkolona osoba. To wszystko jest częścią codziennej praktyki mafii i jest popularną metodą w naszych społecznościach. Metoda jest zmienna i nie jedyna, ale najbardziej niezawodna i sprawdzona w czasie. Cena usługi Cena w USA / Kanadzie / Australii – $ USD Cena w Wielkiej Brytanii – 120 000 GBP Cena w Hiszpanii – € Cena we Włoszech – € Inne kraje indywidualnie. Na tym kończy się lista naszych standardowych usług przesyłania strumieniowego. Możemy rozważyć specjalne życzenia każdego smakosza, który chce umrzeć jako ofiara Hannibala Lectora lub w inny interesujący sposób. Ale musisz wiedzieć, pamiętać i nie zapomnieć o najważniejszej rzeczy. Prowadzimy biznes i tylko biznes. Absolutnie nie interesują nas twoje wypaczone fantazje, problemy życiowe i przyczyny odejścia. Jeśli napiszesz do nas bezczelnie błagając o świadczenie usług za darmo lub o wydanie ci towarów, zostaniesz natychmiast zablokowany. Naszym celem jest sprzedanie ci twojej śmierci, a nie działanie jako darmowe przestępstwo. Nie jesteśmy twoimi przyjaciółmi. Nie jesteśmy dla Ciebie infolinią pomocy psychologicznej. Nie będziemy cię bawić, rozmawiając o twoich fantazjach podczas masturbacji przed ekranem komputera podczas czytania tej korespondencji. Otrzymujemy ogromną ilość spamu od zboczeńców i psychopatów, więc rozmowa niezwiązana z biznesem zakończy się bardzo szybko. A teraz przedstawimy fakty, które z reguły musisz zrozumieć i zaakceptować, zanim się z nami skontaktujesz. 1) Akceptujemy tylko płatności kryptowalutą. 2) Wypłata 100% następuje przed, a nie po. Nie ma innych opcji, które są dla nas akceptowalne. Brak płatności od ręki do ręki. 3) Stajesz się naszym pełnym klientem TYLKO po dokonaniu płatności. Do tego czasu jesteś tylko zainteresowaną osobą, która albo chce freebie, albo pisze w celu wypaczonych fantazji, masturbując się do samego faktu korespondencji. 4) Dostawa towarów na całym świecie odbywa się za pośrednictwem firm transportowych, takich jak DHL. Nasi nadawcy nie są z nami w żaden sposób powiązani, zatrudniamy ich anonimowo przez Internet. Zatrzymanie nadawcy nie ma sensu dla policji, ponieważ odbiera on nasz towar w skrytce, a następnie przesyła go z paszportem. 5) Nasze toksyny i „witaminy” wysyłane są w specjalnych wielowarstwowych pojemnikach, w których między warstwami zawarta jest impregnacja pieprzem kajeńskim, olejek cytrusowy, proszek chloru. Gwarantuje to 100% ochronę przed psimi służbami celnymi. 6) Broń palna jest wstępnie odtłuszczana acetonem w celu usunięcia charakterystycznego zapachu, a następnie umieszczana w pojemniku z olejem syntetycznym i zamykana. Następnie pojawia się warstwa pieprzu i proszku chloru. Następnie pojemnik umieszcza się w specjalnej torbie, która chroni skanery i promieniowanie rentgenowskie. Taka paczka jest wysyłana pod pozorem stosu książek (na przykład) i nie może zostać wykryta ani przez promieniowanie rentgenowskie, ani przez skanery, ani przez psy. 7) Otrzymasz numer śledzenia przesyłki i będziesz mógł śledzić przesyłkę. Nasz kontaktowy adres e-mail jest pokazany na zdjęciu. Krótko o nas. Jesteśmy międzynarodową gałęzią światowej sławy mafii, której imienia i narodowości nie musisz znać. Każdy syndykat przestępczy dąży do uzyskania maksymalnej kwoty pieniędzy. Większość zainteresowań mafii jest offline, ale w XXI wieku naprawdę sensowne jest rozszerzenie ich działalności za pomocą Internetu. Nasz oddział nadzoruje ten projekt, który obecnie studiujesz na naszej stronie. Dzięki anonimowym wirtualnym serwerom offshore i kryptowalutom uruchomiliśmy projekt płatnych usług poszukiwanych w społeczeństwie dla osób, które chcą się zabić i popełnić samobójstwo. Zebraliśmy szereg rzadkich i unikalnych produktów i usług, dzięki którym możesz się zabić bezboleśnie i popełnić samobójstwo bez bólu i cierpienia. Ten ekskluzywny jest publikowany na stronie głównej naszego serwisu, ale nie liczmy na freebie lub produkt za kilka dolarów, dla biednych ludzi bez pieniędzy możemy zaoferować tylko darmowy dział naszej strony, który znajdziecie w menu serwisu. Uprzejmie prosimy o nie pisanie do nas z prośbą o wydanie naszych towarów i świadczenie usług za darmo. Robimy interesy po twojej śmierci, ale nie jesteśmy oazą miłosierdzia. Swoje udręki i trudy życia można rozwiązać za darmo, a jeśli nie masz pieniędzy, to jest dla Ciebie sekcja pocieszenia. Jeśli chodzi o nasze towary i usługi, zarabiamy na tym, co mamy pod dostatkiem i z żadnego powodu nie jest na nie popyt. Na przykład cyjanek potasu jest pożądaną, niezawodną trucizną, której nie można legalnie kupić w małych ilościach, ale mamy po prostu kilka zakładów przemysłowych, w których cyjanek jest używany w tonach. Dla nas to nie kosztuje ani grosza, bierzemy to stamtąd tyle, ile chcemy. Ale to nie znaczy, że możesz do nas napisać błagając o kilka gramów za darmo tylko dlatego, że tak chcesz. Czy chcesz łatwej i niezawodnej szybkiej śmierci? Kup to. Lub wyskocz za darmo przez okno z 20. piętra. Samobójstwo za darmo! Niektóre z tych metod są oczywiste, a ich główną cechą jest to, że są bezpłatne, dostępne lub tanie. W rzeczywistości nie są one odpowiednie dla wielu, ponieważ są przerażające, niegrzeczne, zawodne, nie piękne i często bolesne. Pierwsze kroki. 1) Wysoki spadek. Nie skacz z mostu do wody, śmierć gwarantuje 100%, jeśli wysokość wynosi +/- 20 pięter, a pod tobą nie będzie czekała woda ani ziemia, ale beton. Kilka sekund lotu i już cię nie ma. Wady metody: trudno zdecydować się na skok. Przerażenie w umyśle podczas lotu i prawdopodobne utrzymywanie się tego wrażenia nawet przez jakiś czas po śmierci. Całkowicie obrzydliwe zwłoki, które prawdopodobnie zobaczysz na własne oczy, gdy dusza zostanie oddzielona od ciała. A wraz z tym zobaczysz reakcję swoich znajomych, przyjaciół i krewnych. To nieprzyjemne. 2) Samo zawieszenie. Metoda pracy. Internet jest pełen instrukcji. Jeśli nie skręcisz karku, skacząc na linie, ale po prostu zwiesisz się, rzucając podpórkę pod stopy, grozi uduszenie. Spodnie pełne gówna i moczu. Ohydna twarz powieszonego mężczyzny. 3) Rozwarstwienie żył podłużnych. Działa to poprzez otwarcie żył wzdłuż, a nie w poprzek. Aby zapobiec krzepnięciu krwi po otwarciu żył, należy z rękami położyć się w gorącej kąpieli. Szybko i delikatnie tracisz przytomność i umierasz. Metoda jest jedną z najlepszych spośród darmowych. Wady: przecinanie żył jest bolesne i bolesne, większość ludzi ledwo jest w stanie przeciąć skórę, a raczej nawet zadrapać. To przerażające, bolesne i nieprzyjemne na poziomie instynktu. Prawdopodobnie w stanie odurzenia alkoholowego jest to łatwiejsze do zrobienia. 4) Tabletki nasenne. Metoda jest dobra i działa, ale uzyskanie przepisu na naprawdę skuteczną pigułkę nasenną jest trudne. Znalezienie naprawdę śmiertelnej dawki jest również trudne. Jeśli ci się nie uda, możesz spać przez kilka dni, a potem czuć się źle przez kolejne kilka tygodni. Jeśli zostaniesz znaleziony, karetka wypompuje cię. Przedawkowanie tabletek nasennych jest popularną metodą, ale często zawodzi. Ważne jest, aby zrozumieć, że to nie jest trucizna i nie została stworzona na śmierć, ale na sen. Możesz umrzeć tylko z powodu bardzo silnego leku, którego nie można kupić bez recepty, a nawet z receptą jedno opakowanie może Ci nie wystarczyć. 5) Tlenek węgla. Obrzydliwa metoda. Jeśli masz samochód, możesz podłączyć wąż ogrodowy do rury wydechowej i wsunąć drugi koniec węża do szyby samochodu. Wszystkie inne okna muszą być zamknięte. Zasiądź za kierownicą i włącz silnik. Aby przyspieszyć, naciśnij kilkakrotnie pedał gazu jałowego. Usiądź i umrzyj. Wady: jest rozdzierający, dostaniesz silnego bólu głowy, kaszlu i dławienia się. Jednak wkrótce to się skończy, a ty stracisz przytomność i umrzesz. Możemy kontynuować tę listę, ale będzie to tylko lista analogów powyższych metod samobójstwa mechanicznego lub chemicznego. Mechaniczne metody samobójstwa: rzuć się pod pociąg, przeciąć tętnice szyjne w szyi, udusić się szalikiem … Chemiczne metody samobójstwa: pić sodę kaustyczną (rozpuścić bolesną śmierć w żołądku), pić alkohol metylowy, pić lub przyjmować glikozyd nasercowy. Może cię bardzo zabić, a także uczynić bezradnym inwalidą. Śmierć z powodu różnego rodzaju chemikaliów lub narkotyków jest zwykle bolesna i długotrwała. Jak popełnić samobójstwo Jak się zabić Jak szybko i bezboleśnie zabić się całkowicie bezboleśnie Jak zabić się bez cierpienia w niezawodny sposób Jak popełnić samobójstwo bez bólu w sposób całkowicie bezbolesny i pewny Najlepsza metoda samobójstwa bez bólu i udręki Najlepsza metoda, aby szybko się zabić, aby nie cierpieć Najlepsze sposoby, aby się zabić Najbardziej bezbolesny i najszybszy sposób na zabicie się Najbardziej bezbolesny i najszybszy sposób na popełnienie samobójstwa Jak się zabić, żeby nie było samobójstwa Jak się otruć, żeby umrzeć Jak się zabić, żeby nikt nie zrozumiał, że to samobójstwo Jak się zabić, aby krewni dostali pieniądze od firmy ubezpieczeniowej i nie było śladów samobójstwa Tabletki nasenne na samobójstwo Jakie tabletki nasenne możesz wziąć, żeby się zabić Trucizny samobójcze Jaką truciznę wypić, żeby umrzeć szybko i bez bólu Najbezpieczniejszy sposób popełnienia samobójstwa

Eurokonstytucja nie chce umrzeć. że powinien on zmienić np. sposób podejmowania decyzji w Unii, skoro obecne zasady są po pierwsze, coraz mniej skuteczne, a po drugie, bardzo

That's a pretty horrible way to die don't you think?You know what else is really a crummy way to go?A kiedy się wyczerpie wraca do mi głowę na kolanach i prosi bym pomogła mu znaleźć sposób by when he's exhausted himself he returns to meputs his head in my lap and asks me to help him find a way to is probably one of the most painful ways to a good way to die but I deny your right to kill out even immortal beings can find a way to die Was? Was?What sins did they commit for them to die like that?But he also didn't deserve to die that are so much worse than how he's actually dying. He… He likes to come up with all the ways he could nie ma powodu dla którego miałby umrzeć w ten sposób a na dodatek te mean there's no reason he should have up and died like that and then the jesteśmy skłonni umrzeć… znajdziemy sposóbby przezwyciężyć we're willing to die… we will find a wayto overcome the blockade. Wyniki: 286, Czas:
Rozmawiajmy o emocjach: smutek, złość, strach – to naturalne uczucia, do których mają prawo dorośli i dzieci. – Zdarza się, że w obliczu śmierci bliskich, rodzice chcą chronić swoje

{"type":"film","id":690820,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Pokot-2017-690820/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Pokot 2017-02-18 20:16:08 Dobrze by było, gdyby oceniający "Pokot" brali pod uwagę film (który obejrzeli), a nie poglądy polityczne reżyserki, z którymi nie jest im po drodze. fromnorwegianwood dokładnie Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem fromnorwegianwood To myśliwi dają złe oceny bez obejrzenia filmu. muguiying Będąc myśliwym, który film obejrzał nie dałem złej oceny. Film jest dobry - jeśli chodzi o sztukę filmową. Co do tematyki, poszerza horyzonty zjadaczy mięsa z marketu. Celowo dla osiągnięcia efektu zostało tam zamieszczonych parę przekłamań o łowiectwie... lecz ok przyjmę to za krytykę, z jaką należy się mnie jednak film korzystając z motywu łowieckiego, jest bardziej o samych ludziach. I tu jest to co wbija w fotel i daje do myślenia.(Choć może zjadaczom kurczaków z marketu do myślenia daje co innego - cóż poziom przemyśleń jest pewnie adekwatny do doświadczenia, wiedzy i światopoglądu) użytkownik usunięty Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem Takie masz wyobrażenie? Naprawdę sądzisz, że pociągnięcie za spust podczas strzału do zwierzęcia spowodowałoby u ciebie erekcję? A może jesteś jednym z tych których podnieca patroszenie?Wiesz, czasy zdobywania pożywienia minęły. Dziś myśliwy pełni inną odpowiedzialną funkcję - ochrony zwierzyny i gospodarowania jej populacjami. I wśród kolegów nie trafił się żaden palant któremu kuśka staje na myśl o zabiciu zwierzęcia. użytkownik usunięty Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem Tak się składa, że ludzkość obecnie zajęła taki teren, że kontrola liczebności zwierząt i odstrzał części SĄ KONIECZNE. Człowiek zbytnio już ingeruje w ekosystem przez co zwierzęta nie mogą tak po prostu sobie Radzę trochę się zorientować zanim zacznie się Nie wiesz nic o obecnej sytuacji ekosystemu i ważnej roli jaką mają w niej myśliwy, a mimo to zaczynasz ich obrażać? Naprawdę? 3. Myślę, że to komuś innemu rośnie fiut, tyle że podczas wylewania na innych pomyj (w internecie, żeby było jeszcze lepiej...).4. Myślę, że właśnie przez takich ignorantów większość ludzi traktuje pro ekologów itp. tak chłodno... Sobcia_2 Dziękuję - miło słyszeć głos zrozumienia. Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem aryafish Ciężko dyskutować z ignorantem - lecz spróbuję. Czy możesz napisać w jaki sposób zwierzęta sobie radziły z populacją? Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem Scrach ocenił(a) ten film na: 2 marekskiba ...dopóki człowiek nie wprowadził się na ich teren, nie wyciął lasów i nie pobudował dróg samochodowych. Twierdzenie, że zwierzątka żyją w naturalnych ekosystemach jest absurdalne - to jest sztuczne środowisko, większa klatka. Niestety jest nas (ludzi) za dużo i wypieramy zwierzęta... Scrach Jeśli uważasz że ludzi jest za dużo i trzeba populację naszego gatunku zredukować, to zrób pierwszy krok i zacznij od siebie. Takich którzy chcieli populacje redukować było juz wielu w historii. Jednak nikt nie potrafił odpowiedzieć na pytanie: Od kogo zaczynamy redukcję? Był jeden malarz z Austrii, któremu się zdawalo że zna odpowiedź na takie pytanie i podjął próbę. Znalazł nawet nację od której zaczął eliminację ludzkości, ale czas pokazał że malarz straszliwie się pomylił. Tak więc każdemu kto głosi że ludi jest za dużo, odpowiadam to samo. Żeby zaczęli od SIEBIE. Scrach ocenił(a) ten film na: 2 prowrocek Przyjacielu, troszeczkę nadinterpretujesz moją wypowiedź i niepotrzebnie się unosisz. To, że planeta jest przeludniona wiadomo nie od dziś i jest to problem ogólnoświatowy, co nie oznacza że ktoś planuje jakąś eksterminację... Warto się jednak zastanowić jakie będą dalsze konsekwencje rozrastania się gatunku homo sapiens, bo jestem zdania że ta planeta nie jest naszą własnością. Po prostu jesteśmy najbardziej agresywnym gatunkiem zwierząt, który podporządkował sobie środowisko do swoich celów... Scrach To czemu dałeś filmowi ocenę 2. Z twarzy patrzy ci fanatyzm jak u Bosaka zaciśnięta pieść i agresja. tego nie ukryjesz każdy widzi jak oceniłeś film. Scrach ocenił(a) ten film na: 2 Jan_Nepomucen Dziękuję za tak uroczą ocenę mojej fizjonomii. Porównanie do Krzysia jest bardzo oryginalne i choć uważam, że w ostatnich latach poczynił on spory postęp łagodząc swoje przekonania światopoglądowe (co, warto zauważyć u klasy politycznej jest prawdziwą rzadkością, szczególnie w polskiej rzeczywistości), aczkolwiek śmiem twierdzić że moja zbieżność z ogranicza się wyłącznie do jednego komentarza na forum Filmweb, popełnionego przez anonimowego użytkownika o nazwie Jan_Nepomucen... pralat ocenił(a) ten film na: 5 prowrocek Tak się składa, że jest trochę ludzi, którzy właśnie zaczęli od siebie, jak sugerujesz i dlatego żyją bezdzietnie lub adoptują niechciane dzieci zamiast je płodzić. To jest przykład przedłożenia ideałów nad swoje ego. prowrocek Ubezpłodnienie. Hitler chciał dużej populacji zmuszał Niemki do prokreacji płacił odpowiednik 500+ dawał medale wielkim rodzinom za aborcję karla śmiercią. Sobcia_2 Ciekawe podejście to co napisałeś we wstępie, nad punktami. Czyli twierdzisz, że jak silniejszy wejdzie na teren słabszego to żeby słabszy za bardzo nie hasał dobrym rozwiązaniem jest eliminowanie tych słabszych? Godzisz się na to, że kiedy silniejszy od ciebie -nazwijmy go ogólnie - zły człowiek, wejdzie na twój teren to najlepszym rozwiązaniem jest likwidacja ciebie? Godzisz się, że np. hitlerowcy na okupowanych terenach postępowali słusznie eksterminując miejscową ludność w myśl zawartej przez ciebie myśli. Nie mów tylko, że porównuję ludzi do zwierząt bo nie o to tu chodzi tylko o ogólną zasadę, że silniejszy może wszystko, na usprawiedliwienie mając tylko swoją przewagę tym oświeć mnie w czym np. takie kaczki, bażanty szkodzą ludziom? Zwłaszcza te bażanty, które są trzymane w zamkniętych HODOWLACH i wypuszczane z nich TYLKO po to żeby do nich móc postrzelać. Innych zwierząt, które nie szkodzą człowiekowi, a do których się strzela też nie brakuje. lobo621 Nie zagłębiałam się w to, czy to dobre podejście czy nie, więc połowa twojej wypowiedzi to po prostu nadinterpretacja. Po prostu stwierdziłam fakty. Najeżdżanie w tej chwili na myśliwych (jako zawód, a nie tych którzy wypuszczają sobie bażanty żeby postrzelać) nie ma sensu, gdyż wykonują oni ważną i potrzebną pracę, a to, że ten zawód jest potrzebny to nie ich wina, a całego społeczeństwa. Sobcia_2 Chyba mylisz leśników z myśliwymi - łowiectwo to nie zawód. Żaden, powtarzam, ŻADEN myśliwy nie robi tego zawodowo, każdy ma swój zawód lub jest na emeryturze/rencie. To tylko i wyłącznie ich hobby. Swoją drogą to smutne, że można zrobić sobie hobby z zabijania czegokolwiek (zawód pewnie jakoś bym zrozumiał). Tak samo smutne jest to, że część społeczeństwa to akceptuje lub, żeby nie pokazywać palcem, nawet pochwala. I nie ma podziału na tych, którzy hodują, wypuszczają i potem strzelają do bażantów, i na tych którzy tego nie robią bo to są wciąż ci sami, hobbystycznie to robiący myśliwi. A jeśli się nie zastanawiałeś nad tym co napisałem w pierwszej części to pomyśl nad tym chwilkę, może uda ci się dostrzec inne aspekty nie odniosłeś się też do tego co napisałem na samym końcu, rozumiem że pochwalasz też, głośna ostatnio sprawę odstrzału żubra w Niemczech oraz permanentne odstrzały bocianów we Włoszech, Hiszpanii, Egipcie? Tak, to hobbystycznie robią wciąż tacy sami jak nasi hobbyści-myśliwi. lobo621 Tak poza kadrem: No tak bo dyskutuję z tobą bez zastanowienia się nad tym co napisałeś, a i tak udaje mi się jakoś do tego odnieść ^^1. Wskaż jeden fragment w którym potępiam lub pochwalam takie zachowanie. JEDEN. 2. Zastanówmy się przez chwilę, czy te odstrzały (nie zwierząt specjalnie do tego przeznaczonych) są winą myśliwych. Jak już wspomniałam wyżej: to wina całego społeczeństwa - naszej ingerencji w ekosystem. Zabieramy coraz więcej przestrzeni (a będziemy jej zabierać jeszcze więcej) przez co gdzieś tam znika miejsce zwierząt. W takiej sytuacji kontrola ich liczebności JEST POTRZEBNA, nie osądzam czy słuszna czy nie - potrzebna. Sobcia_2 Przecież sama (sorry, teraz dopiero załapałem, że rozmawiam z płcią piękniejszą) napisałaś że cyt. "nie zgłębiałaś się w to", czyli chyba uprawnione jest utożsamienie tego zwrotu z tym, że się nie zastanawiałaś zbyt Faktycznie, nie napisałaś, że pochwalasz, ale wspomniałaś, i to kilkukrotnie, że jest potrzebne. A jeśli to nie jest pochwała to na pewno coś więcej niż tylko Zastanówmy się przez chwilę czy to jest wina zwierząt? Sama piszesz, że nie. więc dlaczego one za to ponoszą podwójną karę; raz z racji ograniczenia przestrzeni, dwa z powodu śmierci?Regulacja nie jest potrzebna. Widocznie masz zbyt mało lat żeby zauważyć jaki, na przestrzeni półwiecza, człowiek zrobił armagedon maturze w Polsce swoimi "regulacjami". Jeszcze z powodu tych "regulacji" będziesz kiedyś płakała. Jeśli nie ty to twoje dzieci. Tylko im się wówczas nie przyznawaj, że kiedyś uważałaś, że jest to POTRZEBNE (tak właśnie. wielkimi literami napisałaś). Widocznie nie słyszałaś o czymś takim jak samoregulacja natury. Tam gdzie są sprzyjające warunki tam urośnie las, tam gdzie jest asfalt nie urośnie. Identycznie w świecie fauny. Tam gdzie jest pożywienie, tam będą zwierzęta. Tam gdzie pokarmu nie będzie w wystarczającej ilości tam ich liczebności będzie stosunkowo mniejsza. Tam gdzie są ofiary, tam są drapieżniki, w związku z tym liczba drapieżników wciąż rośnie a ofiar maleje. Aż do osiągnięcia krytycznej ilości jednych i drugich. Wówczas pokarmu (ofiar) jest za mało na tak dużą ilość drapieżników i tendencja się odwraca, aż do osiągnięcia warunków pierwotnych. I tak w kółko. Od tysiącleci. Natura sobie doskonale sama reguluje takie i podobne kwestie z całkowitym powodzeniem. Jedyne co może robić człowiek to dać jej święty spokój i nie starać się"pomagać".Bo na razie z powodów tej "pomocy" to zniknął zupełnie z naszych lasów tur, bardzo skutecznie "wyregulowany" przez myśliwych. Blisko tego był żubr, wilk, niedźwiedź, łoś i inne, które, gdyby nie ABSOLUTNY zakaz działalności myśliwych w dziele ich "regulacji", oglądałabyś tylko na zdjęciach. Podobnie jak dodo dronta i wilka workowatego, gatunków jednych spośród wielu, również skutecznie "wyregulowanych" przez myśliwych. lobo621 1. Masz rację, to nie jest wina zwierząt. To przykre, ale ludzie często każą płacić nie chodzi tylko o samoregulację natury, bo mimo wszystko to zajmuje czas, którego niestety "nie jesteśmy w stanie" (nie chcemy) poświęcić. Nie działa też we wszystkich przypadkach - dla przykładu szkody wyrządzane rolnikom przez dziki (pożywienie jest więc będą dalej się pojawiać). Samoregulacja po prostu już nie wystarcza. Zajmujemy za dużo miejsca. Chcę też zaznaczyć, że nie każde kontrolowanie liczebności prowadzi do całkowitego zaniknięcia danego gatunku. lobo621 Jestem w stanie przyznać ci rację, że to nie jest dobre podejście do sprawy, ale ludzkość nie ma pomysłu (co więcej: większość nawet nie dba) jak to rozwiązać, więc na razie "regulacja" zwierząt będzie zjawiskiem powszechnym (i tak, w jakimś stopniu potrzebnym). W którymś momencie się ockną i przyśpieszą pracę nad tym, ale śmiem wątpić, żeby nastąpiło to w najbliższym czasie. Jestem za zakończeniem dyskusji. Sobcia_2 Wydaje mi się, że mylisz dwie sprawy. Regulację jaką taką, przeprowadzaną dla samej "regulacji" i szkody wyrządzane przez zwierzęta. Jeśli chodzi o szkody to fajnie, że nie nie rozpędziłaś i wymieniłaś tylko dzika, bo to jest faktycznie JEDYNY gatunek powodujący je w jakiejś większej skali. Nie liczę tu zajęcy i łosi w sadach oraz wilków w stadach owiec bo to jest jakiś niewielki promil szkód, nieporównywalny np. z niewielkim przymrozkiem majowym. Nawiasem mówiąc nikt, nigdy nie przeprowadził ŻADNYCH rzetelnych badań na temat wielkości tych szkód. Ciekawe dlaczego? Niewygodne wyniki wyszłyby dla kół łowieckich? Ale zapewniam cię, że i przed dzikami, i przed tymi powodującymi mniejsze straty są sposoby zapobiegania. Nie robi się tego (ten kto nie robi, bo są tacy co zapobiegają i później nie płaczą) albo z powodu lenistwa - czyt. głupoty albo z tego powodu, że odszkodowanie jest bardziej opłacalne finansowo od zysków ze zbiorów więc zwyczajnie szkody są na rękę "poszkodowanym". Tylko muszą o tych szkodach dużo i głośno pokrzyczeć żeby przekonać wszystkich jak bardzo jeśli chodzi tylko o kontrolowanie liczebności to nie odniosłaś się tego co napisałem o polowaniach na ptaki. Ani one w niczym nie szkodzą ani nie biją się z człowiekiem o miejsce w naturze a wciąż się na nie poluje i właśnie te polowania pokazują prawdziwą naturę myśliwych - strzelanie dla samego strzelania, dla chorego hobby, dla pochwalenia się kolegom kolejnym trofeum, Zauważ, ż tym środowisku nikt się nie chwali w stylu "słuchajcie, wczoraj regulowałem pogłowie jelenia" chwalą się wyłącznie trofeami dla których to właśnie odbywają się polowania. I z tego powodu zniknęły z Polski dropie (widywałem je na łąkach, będąc dzieckiem), zniknęły kraski bo każdy myśliwy uważał za punkt honoru mieć jej niebieskie piórko w d..., znaczy w kapeluszu itd. Jeśli uważasz, że nie każde "kontrolowanie" liczby prowadzi do zniknięcia gatunku to tak wydaje ci się dzisiaj, będzie wydawać jutro, ale pojutrze będzie już za późno. Kraski widywałem kiedyś codziennie. lobo621 Jak najbardziej zgadzam się z Twoim światopoglądem, ale zastanawia mnie jedna drapieżniki, którym brakowałoby jedzenia np. wilki nie wyszłyby z lasu i nie zaczęłyby kręcić się zbyt blisko ludzi? Na tyle blisko, żeby stwarzać zagrożenie?Tak samo jak dziki. W ich naturze nie leży raczej przechadzanie się po miastach, a jednak coraz częściej widzi się je na ulicach (w większych miastach pewnie nie, ale w moich rejonach można je spotkać naprawdę bardzo daleko od lasu). braveseverus Wilkom może brakować jedzenia tylko z jednego powodu - z powodu myśliwych. Więc jeśli tak się stanie to wiadomo gdzie kierować swoje pretensje. A jeśli chodzi o zagrożenia z ich strony to co masz na myśli? Zagrożenie dla ludzi? Należysz do tych co wierzą w bajkę o Czerwonym Kapturku? lobo621 Nie twierdzę, że wilki jadłyby ludzi, po prostu czując zagrożenie czy nie widząc innej drogi ucieczki, mogłyby ich atakować. Może samo to, że znajdowałyby się w nieznanym otoczeniu, by je prowokowało?Chociaż gdyby były bardzo głodne, to nie mogłyby zmodyfikować swojego naturalnego menu? braveseverus Naturalnym zachowaniem każdego dzikiego zwierzęcia jest zejście człowiekowi z drogi. Tym bardziej czując z jego strony zagrożenie. Gdy czuje się osaczone i nie widzi drogi ucieczki broni się poprzez atak. Od najmniejszych stworzeń do wilka i niedźwiedzia. Więc oczywiście w takiej sytuacji mógłby wilk zaatakować człowieka, ale tylko wówczas gdyby naprawdę nie miał gdzie uciec. Jeśli chodzi o zmianę menu jak to sobie wyobrażasz? Że wataha wilków, bo tylko tak polują, urządza sobie polowanie na człowieka na ulicy miasta? Myślę, że zbyt daleko idzie Twoja wyobraźnia. lobo621 Na umrzeć z głodu, niż zapolować na człowieka?(powiedzmy, że jest wieczór, jedyna osoba na ulicy to ten człowiek)Nie wiem, ja nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, ale stworzenie doprowadzone do ostateczności nie zachowuje się tak jak zawsze. braveseverus Twoje wywody idą w kierunku science fiction. Tzn. w takim, że w lasach nie ma żadnych zwierząt i pozostają wilkom ludzie. Ale jeżeli nie ma innych zwierząt to nie ma też wilków. Jeśli już przyjąć tę wizję s-f, to tak, mogłyby polować na ludzi tak samo dobrze jak, powiedzmy, pójść do sadu na jabłka albo do ogródka posilić się marchewką. Jak popuszczać wodze fantazji to nie ma się co ograniczać, trzeba iść na całego. kagie ocenił(a) ten film na: 7 braveseverus wilki polują stadnie, wilk i jeden człowiek na ulicy? lobo621 Sprawa wygląda w ten sposób. Gdyby nie regulowano populacji poprzez odstrzał zwierzyny jeden gatunek może wyprzeć inny gatunek i doprowadzić do jego wyginięcia na danym obszarze. Natura w tym przypadku sama sobie nie poradzi, bo ekosystemy są za małe, bowiem zostały wyparte przez uprawy ludzi. Przez to, że te ekosystemy są za małe silny gatunek albo wyprze albo zje słabszy gatunek i przez to sam może wymrzeć, bo nie będzie miał już co jeść. Redukcja danego gatunku albo niekontrolowany jej przyrost ma wpływ nie tylko na relację drapieżnik - ofiara, ale ma także wpływ na to jakie rośliny będą rosły, a jakie zanikać. Przykładowo jeśli jakaś populacja dużego zwierzęcia przyrośnie za dużo, to będzie zżerać bądź też tratować za dużą ilość określonej grupy roślin. Jeśli zmaleje ilość konkretnych roślin może mieć to wpływ na populację innych mniejszych zwierząt, które tymi roślinami się żywiły, albo znajdowały wśród nich schronienie. Z kolei spadek populacji tych innych zwierząt wpłynie niekorzystnie na populację jeszcze innych zwierząt, które się nimi żywią. Za duża ilość jeleni sprawi, że nie będą miały co jeść. Wilki za to będą miały się dobrze, ale do czasu dopóki jelenie nie zaczną zdychać z niedożywienia, bo jest ich za dużo. Wilki nie zredukują ilości jeleni bo jest ich za mało i nie mają takiej mocy przerobowej w zabijaniu jeleni. I tak dalej i tak dalej... _Pablos_ Widzę, że ogólnie starasz się ogarniać temat, ale... Ale mylisz się w szczegółach. A te są tutaj kluczowe. Jeśli gatunki są uzależnione w jakimkolwiek stopniu od siebie to nigdy! nie dojdzie do takiej sytuacji żeby zniknął któryś z nich. Natura to doskonale sobie reguluje. Zarówno w skali mikro jak i makro. Jeżeli przykładowych jeleni będzie zbyt dużo i w związku z tym będą zjadać wielkie ilości swego pożywienia to z czasem pożywienia będzie coraz mniej, a to będzie skutkowało ograniczeniem ich populacji w związku z jego coraz większym deficytem. Co w konsekwencji doprowadzi do odwrotnej tendencji - rośliny, którym się żywią będą przyrastać bo nie będą zjadane przez zbyt małą ilość jeleni do chwili aż cykl się zamknie i rozpocznie na nowo. W Twoim założeniu jelenie pozostają wciąż na tym samym poziomie do chwili aż zjedzą ostatnie nadające się do tego źdźbło i dopiero wówczas zaczną wymierać. To tak nie działa. Identycznie jest w relacjach ofiara - drapieżnik. Cykl wciąż ewoluuje, raz jest więcej jednych, raz drugich ale nigdy nie dochodzi do sytuacji żeby jeleni zabrakło bo ostatniego upolowały wilki i teraz same zdechną z głodu. Ta płynność zjawiska nie zachodzi oczywiście na przestrzeni roku czy dwóch tylko cały cykl (jeśli nie jest zaburzony jakimiś kataklizmami, np. chorobą i pomorem czy kilkoma z rzędu ciężkimi zimami) trwa kilkanaście lat. W skali makro trochę dłużej, w skali mikro krócej. Jako ciekawostkę, która powinna dać Ci powód do przemyśleń, podam przykład przejść dla zwierząt budowanych na autostradach i drogach szybkiego ruchu. Korzystają z nich wszystkie gatunki jakie żyją w naszych lasach. Korzystają z tych samych przejść zarówno drapieżniki jak i ich ofiary. Nawet na największym takim przejściu (kilka tysięcy transferów rocznie) i na żadnym innym nigdy, NIGDY! nie odnotowano przypadku ataku drapieżnika na swoje ofiary. Wiesz dlaczego? Bo natura jest mądra i drapieżniki "wiedzą", że jeśli tutaj zaatakują to "nauczą" ofiary z tej drogi nie korzystać, odetną jej migrację i ograniczą teren występowania i możliwość rozrodu (mniej żywności na określonym terenie). Tym samym ograniczając swój teren występowania i możliwość rozrodu z powodu mniejszej ilości żywności na tym terenie. Tak to mniej więcej działa, a nie tak jak to przytoczyłeś, że wszystko idzie na żywioł nie licząc się z konsekwencjami. Przyroda/natura się z tym liczy. Miliony lat się tego uczyła i żadna ingerencja człowieka nie jest jej potrzebna do samorealizacji i samoregulacji. Zauważ, że człowiek od czasów rewolucji przemysłowej tylko i wyłącznie szkodzi naturze. Wszystko co czyni aby ja "ratować" to są tylko mniej lub bardziej nieudolne próby przywrócenia ładu. Podejmowane w momencie kiedy zorientuje się że w czymś przesadził i przegiął. Bo, w odróżnieniu od natury, człowiek nie ma hamulców i ograniczeń żeby w tej kwestii zachować harmonię tylko działa dopiero wówczas kiedy jest już za późno albo prawie za późno. Albo niekiedy wcale nie działa, na co jest mnóstwo przykładów. Ale na pewno takim działaniem nie jest ingerencja myśliwych. lobo621 Ale wiesz, że kiedy z czasem pożywienia jet mniej niektóre sztuki będą przymierać głodem i w końcu z tego głodu zdechną? Śmierć znacznie gorsza od kuli ze sztucera. Napisałem jedynie uproszczony model. W modelu prawdziwym jeleń nie ma naturalnego wroga i nawet niedokarmiana populacja rozrasta się niebotycznie. Dzik to samo. Bez odstrzału dziki będą grasować po centrach dużych miast, już nie tylko po małych kurortach turystycznych położonych blisko lasu. Łosie stanowią poważne zagrożenie na szosach. Co roku giną ludzie w zderzeniu z łosiem. Niekontrolowany przyrost populacji niektórych gatunków obniży jeszcze bardziej opłacalność rolnictwa. Uprawy będą niszczone i zjadane. Niestety nie działa to tak jak napisałeś, człowiek zajął olbrzymie połacie terenu i nie jest wstanie żyć w symbiozie z dzikimi zwierzętami, zwłaszcza jeśli zrezygnuje się z gospodarki leśnej. Prawidłowe funkcjonowanie populacji na danym obszarze zależne jest od jej zagęszczenia. Zagęszczenie zostało zachwiane poprzez zmniejszenie obszarów zamieszkiwanych przez zwierzynę. Jeleń nie przeniesie się na pola, czy do miast, tylko będzie ukrywał się w lesie. Zrobi się tłok i walka o pożywienie, w konsekwencji nagły spadek populacji oraz niszczenie jodły, która jest przysmakiem jelenia. Zniszczenie drzew przez obgryzanie kory spowoduje, że dojdziemy do punktu krytycznego, kiedy roślinność nie będzie wstanie się w odpowiednim tempie odrodzić, by wykarmić stłoczone w lesie zwierzęta. Głodująca i chora populacja może wyginąć. Od tego są odstrzały by tak się nie stało. Nie wiem czy wiesz ale odstrzał osobników słabych i chorych może poprawić również genotyp populacji. Oczywiście mówię o racjonalnym podejściu do odstrzału, a nie o kłusownictwie, które należy tępić. Działanie przyrody, które opisałeś działało ale tysiące lat temu, kiedy obszary lęgowe były ogromne, a wiele gatunków miały swoich naturalnych wrogów. _Pablos_ Nie rozumiesz jednego - ani jeleń, anie żadne inne zwierzę nie będzie się, jak to napisałeś, rozrastać niebotycznie, ponieważ wzrost jej populacji ograniczany jest ilością pożywienia na danym obszarze. Nie będzie ich więcej niż tyle, ile może wyżywić określony rewir. Nie zależnie od tego czy występuje tam drapieżnik czy nie. Śmierć słabych jednostek występowała zawsze, od wieków. Słabych czyli chorych, niezdolnych zdobyć pożywienia itp. To jest jak najbardziej naturalne, to jest właśnie jeden z przejawów samoregulacji natury. Zdaje się, że nie przeczytałeś albo nie zrozumiałeś tego gdy poprzednoio napisałem o równowadze między ilością zwierząt i ilością pożywienia. To jest cykl, który który przypomina sinusoidę, z dwoma punktami krytycznymi, zwrotnymi - kiedy raz jest minimum pożywienia, a drugi raz minimum jego konsumentów, ale te punkty NIGDY nie są przekroczone tak by spowodowało to eliminację jednego z nich. Jeszcze raz napiszę - przyrost danej populacji nie odbywa się żywiołowo, bez ograniczeń, jest hamowany. Tym hamulcem jest ilość pożywienia, którym populacja w danej chwili w kwestii biologii. Teraz jeśli chodzi o kwestie moralne;abstrahując od tego, że myśliwi nie odławiają osobników słabych i chorych tylko wręcz przeciwnie (im bardziej okazałe trofeum tym większy dla nich powód do dumy) to godząc się na takie sztuczne rozwiązania dajesz tym samym przyzwolenie na eutanazję ludzi chorych i słabych. Bo dlaczego nie? Dlaczego tylko w świecie ludzi śmierć ma przychodzić w sposób naturalny a w świecie zwierząt już nie? Dlaczego tylko w świecie ludzi ma śmierci stara się "przeszkadzać" przez leczenie i inne formy pomocy słabym, a w świecie zwierząt tej samej śmierci mamy pomagać. Pisałem już - natura radzi sobie z tym doskonale sama _Pablos_ Nie rozumiesz jednego - ani jeleń, anie żadne inne zwierzę nie będzie się, jak to napisałeś, rozrastać niebotycznie, ponieważ wzrost jej populacji ograniczany jest ilością pożywienia na danym obszarze. Nie będzie ich więcej niż tyle, ile może wyżywić określony rewir. Nie zależnie od tego czy występuje tam drapieżnik czy nie. Śmierć słabych jednostek występowała zawsze, od wieków. Słabych czyli chorych, niezdolnych zdobyć pożywienia itp. To jest jak najbardziej naturalne, to jest właśnie jeden z przejawów samoregulacji natury. Zdaje się, że nie przeczytałeś albo nie zrozumiałeś tego gdy poprzednoio napisałem o równowadze między ilością zwierząt i ilością pożywienia. To jest cykl, który który przypomina sinusoidę, z dwoma punktami krytycznymi, zwrotnymi - kiedy raz jest minimum pożywienia, a drugi raz minimum jego konsumentów, ale te punkty NIGDY nie są przekroczone tak by spowodowało to eliminację jednego z nich. Jeszcze raz napiszę - przyrost danej populacji nie odbywa się żywiołowo, bez ograniczeń, jest hamowany. Tym hamulcem jest ilość pożywienia, którym populacja w danej chwili w kwestii biologii. Teraz jeśli chodzi o kwestie moralne;abstrahując od tego, że myśliwi nie odławiają osobników słabych i chorych tylko wręcz przeciwnie (im bardziej okazałe trofeum tym większy dla nich powód do dumy) to godząc się na takie sztuczne rozwiązania dajesz tym samym przyzwolenie na eutanazję ludzi chorych i słabych. Bo dlaczego nie? Dlaczego tylko w świecie ludzi śmierć ma przychodzić w sposób naturalny a w świecie zwierząt już nie? Dlaczego tylko w świecie ludzi ma śmierci stara się "przeszkadzać" przez leczenie i inne formy pomocy słabym, a w świecie zwierząt tej samej śmierci mamy pomagać. Pisałem już - natura radzi sobie z tym doskonale sama lobo621 Chyba masz rację. Nie znalazłem badań potwierdzających konieczność regulacji przez odstrzał. Z drugiej strony aż tak się nie starałem, może takowe istnieją. Niemniej szkody w rolnictwie są faktem, a nieinwazyjne metody nie działają (ogrodzenia itp.). Mam tylko nadzieję, że nie jesz ani mięsa, ani ryb i nie chodzisz w skórzanych butach i nie używasz leków testowanych na zwierzętach ani nie zastawiasz pułapek na myszy. Teraz dotykamy kwestii ostatecznie moralnych. Nie widzę żadnych powodów aby twierdzić, że polowanie człowieka na zwierzynę nie jest naturalne. Człowiek jest częścią natury i to natura wyposażyła go w tak rozwinięty ośrodkowy układ nerwowy, że pozwolił mu wymyślić broń palną. Odkąd człowiek nauczył się posługiwać narzędziami zabijał zwierzęta. Kwestia tego czy robił to dla przetrwania czy nie, nie jest kluczowa, bo zwierzęciu wszystko jedno z jakiego powodu jest zabijane, i tak nie chce umrzeć. Dawniej jeleń kiedy miał naturalnego wroga mógł być żywcem rozszarpany przez watahę wilków, jeśli miał szczęście jeden z tych wilków szybko jelenia udusił. Tak czy siak jeleń się bardzo męczył. Obecnie przy dobrym sprzęcie z lunetą i wprawnym oku, jeleń może zginąć od razu. Nawet nie będzie wiedział, że coś mu zagraża. Jest to o wiele łagodniejsza śmierć od bycia zjedzonym przez drapieżnika, więc w pewnym sensie jelenie mogą być wdzięczne człowiekowi, że wybił bądź przepędził drapieżców i już nie muszą ginąć od zębów i pazurów, tylko mogą szybciej od kuli. Nie popieram i nigdy nie będę popierał polowania dla sportu, ale kiedy się głębiej zastanowić, nie ma to najmniejszego znaczenia. Wystarczy się rozejrzeć, wniknąć w świat przyrody by zobaczyć jaka jest okrutna. To jedna wielka agonia i walka o przetrwanie, człowiek nie wprowadza do tego odwiecznego schematu żadnej nowej "jakości". Od zawsze był okrutny tak jak i przyroda jest okrutna. Nie tylko człowiek zabija dla przyjemności, robią to także zwierzęta. W razie wątpliwości mogę podać przykłady, ale już wystarczająco napisałem. Eutanazja jest w porządku jeśli chora osoba, która chce umrzeć może to w pełni świadomie wyrazić. _Pablos_ Nie znajdziesz też poważnych, naukowych wyników badań dotyczących szkód w rolnictwie. Co najwyżej szacunki prowadzone przez koła łowieckie, które muszą być alibi dla ich chorego hobby. Grodzenie upraw nie pomaga? Na pewno? powiedz to leśnikom. Idź do pierwszego gospodarczego lasu i zobacz jak chronione są szkółki i uprawy leśne. Zwyczajną, prymitywną plecionką z drutu o wys. 2 metrów. Są skuteczne i stosowane przez leśników od lat. I od lat nie krzyczą że im zwierzyna wyjada uprawy, i nie proszą myśliwych o odstrzały ani nie zamieniają tego drutu na kamienne mury. A ci co krzyczą o stratach są zbyt leniwi żeby tanim kosztem zadbać o swoje uprawy lub, jak już pisałem poprzednio w tym wątku, odszkodowania za straty są bardziej korzystne od zysków z upraw i najzwyczajniej bardziej im się opłacają finansowo tylko muszą o tym głośno pokrzyczeć i się poużalać żeby przekonać wszystkim jacy są biedni, tym samym dając do ręki świetne argumenty dla mięso i nie mam z tym problemów, nie mam także problemów z tym, że ludy i plemiona żyjące wciąż blisko natury i z niej czerpiące dla swojej egzystencji polują na zwierzęta. Problem w tym, że w Polsce i całej Europie takich ludów już nie ma i wszystkie polowania odbywają się wyłącznie dla sportu i chorego hobby. I to ostatnie zdanie chciałbym pogrubić i podkreślić bo ono jest sednem wszystkich głosów zabieranych przeciwko Niestety zwierzęta nie mogą swego zdania o eutanazji wyrazić w żaden sposób, ani świadomie, anie nieświadomie. lobo621 To nie koła łowieckie skarżą się na niszczenie upraw przez dzikie zwierzęta, tylko rolnicy. Badań tutaj nie potrzeba bo problem jest powszechny i ogólnie znany. Ogrodzenie całych hektarów pól siatką bądź pastuchem elektrycznym to nie jest tani koszt. To są tysiące zł. jeśli mowa o hektarach. Skoro nie masz problemów z jedzeniem mięsa, a masz problem z polowaniem, to coś jest tutaj nie w porządku. Przemysłowy ubój zwierząt to proceder znacznie gorszy od polowania. Jesz mięso, a więc masz udział w popycie na mięso, a co za tym idzie udzielasz milczącego przyzwolenia na męczenie zwierząt i ich zabijanie. Na polowaniach zwierzęta aż tak nie cierpią jak w ubojniach i miejscach masowego chowu, co jest jednym z powodów, dla których dziczyzna jest zdrowa i smaczna: brak kortyzolu w mięsie, hormonu steroidowego nazywanym hormonem stresu, który wydziela się w tkankach właśnie podczas stresu. Nie przeszkadza ci to, że zwierzęta są torturowane w miejscach masowego chowu, a przeszkadza ci szybkie unieszkodliwienie zwierzęcia w jego naturalnym środowisku. To hipokryzja. Trzeba zaznaczyć, że przemysłowy i tak masowy ubój zwierząt nie jest konieczny by wyżywić ludzkość. Głód na świecie spowodowany jest czynnikami lokacyjnymi, dystrybucyjnymi i politycznymi. Jedzenia jest w bród. _Pablos_ Mam wrażenie, że albo nie przeczytałeś tego co napisałem, albo nie zrozumiałeś. Przecież nigdzie nie napisałem, że to myśliwi krzyczą o stratach w uprawach tylko właśnie rolnicy i poprzez swoje rozpaczliwe krzyki dają argumenty myśliwym do "regulacji". Problem owszem jest znany ale bez rzetelnych badań nie znamy jego skali i możemy sobie gdybać jaka ona jest. A nie dziwi Cię to, że na tych badaniach nie zależy, więc ich nie przeprowadzają, właśnie ci, którzy twierdzą że straty są ogromne, i tej skali nie chcą badaniami unaocznić wszystkim niedowiarkom. Boją się, że wyniki będą mało przekonujące? Argument o kosztach grodzeń też mnie nie przekonuje. W każdym leśnictwie, nie mówiąc już o nadleśnictwie, hektarów upraw grodzonych siatką jest zdecydowanie więcej niż największego gospodarstwa indywidualnego. I jest to koszt ponoszony raz na 8-10 lat. Ale tak jak pisałem, zapewne odszkodowania są korzystniejsze finansowo niż zyski ze sprzedaży mam problemów ze spożywaniem mięsa, mam z polowaniami, i nie widzę tu żadnej sprzeczności. Dlatego że zwierząt leśnych nie traktuję jako pożywienia i nic nie ma to wspólnego z przemysłem spożywczym, tylko jako jeden z elementów ekosystemów. I zależy mi na ich ochronie tak samo jak każdego innego elementu ekosystemów. Do których włażą z butami myśliwi i pod pozorem jego ochrony działają wprost przeciwnie - zaburzając go. Podkreślę więc jeszcze raz - NIE dla łowiectwa jako rozrywki i sportu, a takie właśnie jest, i żadne zaklęcia myśliwych o "regulacji" tego nie zmienią. Sam zresztą napisałeś, że też tego nie popierasz więc właściwie nie wiem o co się spieramy. lobo621 Możesz mi przedstawić dowody na to, że regulacja populacji w polskich ekosystemach nie jest w ogóle konieczna i czy łowiectwo faktycznie zaburza ekosystem? Jakieś dane naukowe? Nie chodzi mi o pojedynczą wypowiedź eksperta, bo ja również mogę znaleźć eksperta, który mówi coś innego. Chodzi o zbiór danych, zbieranych przez naukowców poprzez różne badania, które mogą potwierdzić, że gatunki w naszych lasach przetrwają samodzielnie bez ingerencji w liczebność poszczególnych populacji oraz o dane, które potwierdzą, że łowiectwo zaburza ekosystem. Pytam serio, ponieważ mnie ten temat interesuje i chciałbym móc opowiedzieć się po którejś ze stron. Jak na razie sprawa dla mnie wygląda tak, że od jakiegoś czasu na myślistwo prowadzona jest niesłychana nagonka, za którą stoi wiele kłamstw i manipulacji. I na prawdę moje podejście jest zupełnie obiektywne. Nie jestem myśliwym, a jedynego myśliwego, którego znam uważam za kompletnego buraka. Ja tylko chcę wiedzieć, a bez dowodów, nie widzę problemu w myślistwie. Nie rozumiem jak można nie mieć problemów ze spożywaniem mięsa, a jednocześnie mieć problem z łowiectwem. To jest kompletny absurd. Zabijanie zwierząt w masowych ubojniach nie tylko jest niesłychanie okrutne w porównaniu do zabicia zwierzęcia w jego środowisku naturalnym, to również zaburza ekosystem. Masowe hodowle są przyczyną wielu zanieczyszczeń. Emisje fosforu, azotu, zanieczyszczenie wód i gleby. Jakie znaczenie ma to, czy ktoś zabija zwierzę dla przyjemności, czy dla tradycji czy robi to niechętnie, bo na tym zarabia? O wiele bardziej istotne jest chyba to, że te zwierzęta umierają, prawda? I choć możemy się zgadzać co do tego, że zabijanie dla przyjemności jest chore, to nie ma to żadnego znaczenia wobec faktu samego zabijania, z którym Ty najwyraźniej nie masz problemów, bo jesz mięso. Jest masa filmów, na których widać jak ludzie znęcają się w bestialski sposób nad zwierzyną hodowlaną (zapewne robią to dla przyjemności). Myśliwy strzela i jeśli ma wprawne oko zwierzę pada. Szybka śmierć, niespodziewana, pozbawiona czynnika stresowego. Logika podpowiada mi, że przyjemność w tym przypadku nie polega na znęcaniu się nad zwierzęciem, ani na jego śmierci, ale na samym fakcie oddania celnego strzału, przebywaniu w lesie, może w nielicznych przypadkach na tropieniu zwierzyny, bo jak wiemy często odbywa się to po prostu na ambonie czekając na okazję. Reasumując, problemem nie jest to czy ktoś znajduje przyjemność w zabiciu zwierzęcia, ale to czy w ogóle zabijać. Ktoś może odczuwać przyjemność kiedy zabija świnię albo krowę w ubojni (zgodnie z zasadami nie znęcając się) i jak chcesz z tym walczyć? Wniknąć do umysłu tej osoby i przekonać ją aby nie odczuwała przyjemności z zabijania czy działać na rzecz nie zabijania zwierząt i likwidacji ubojni? _Pablos_ Mam wrażenie, że cały czas traktujesz problem zbyt wąsko, ograniczając się do samego zabijania zwierząt hodowlanych i polowania na zwierzęta dzikie. O tym praktycznie napisałeś całego posta, nie mogąc się nadziwić jak mogę jeść mięso, ergo - być za ubojem, i jednocześnie mieć obiekcje przeciw polowaniom. Jeszcze raz więc napiszę: nie ma w tym dysonansu bo mi nie chodzi o samo zabijanie i sposobów w jakie się to czyni. Gdyby dzikie zwierzęta zwierzęta były odławiane żywe i uśmiercane w sposób najbardziej humanitarny z możliwych, bezstresowy i bezbolesny dla nich to miałbym problem z tym, że jest to ingerencja w ekosystem a nie, że są zabijane. Inaczej mówiąc są eliminowane z biotopu, w którym żyją. Identycznie byłoby gdyby z tego biotopu były eliminowane poprzez przenoszenie do innego, bez ich zabijania. Mam nadzieję, że w końcu zrozumiesz dlaczego widzę problem w myślistwie, a nie widzę go w spożywaniu mięsa. Nie znaczy to jednak, że nie wiem lub godzę się na to jak są traktowane i uśmiercane zwierzęta hodowlane. Ale to nie jest tematem tej dyskusji bo nie ma nic wspólnego z łowiectwem jako patologią. Żeby tę patologię sobie uzmysłowić wystarczy chwilę pomyśleć i wyciągnąć logiczny wniosek tego co jest u podstaw działania każdego koła łowieckiego. A podstawą jest przecież wciąż słyszany slogan o regulacji populacji bo tego czy innego gatunku jest za dużo. Tymczasem każdej zimy podstawowa działalność każdego koła (oczywiście oprócz polowań) jest dokarmianie dzikiej zwierzyny. Tu robią sobie dobry PR, jacy oni humanitarni i tak w ogóle to im zależy na żeby miały jak najlepiej. A to tylko "hodowanie" sobie okazów do odstrzałów. Jeśli jest zwierzyny za dużo to, ku...wa, niech nie dokarmiają. Ciężkie, zimowe warunki doskonale "poradzą" sobie z eliminacją nadwyżki populacji. Tak się działo całe tysiąclecia. No ale wtedy nie byłoby gatki o regulacji i nie byłoby do czego strzelać, co za pech! I tu dochodzimy do kolejnej aberracji łowiectwa. Natura eliminuje (zwłaszcza zimą) osobniki chore, najsłabsze, najmniej odporne i najmniej potrafiące się jej przeciwstawić. Myśliwi "regulując" strzelają do tego co im się nawinie pod lufę. Mało tego - najbardziej pożądanymi trofeami łowieckimi są trofea największe, najbardziej okazałe (poroża, fajki i szable itp.) czyli z okazów najbardziej dorodnych, najsilniejszych - reproduktorów, bo tylko te wywalczają sobie prawo do rozmnażania. Do rozmnażania, co jest logiczne, również najsilniejszego potomstwa. "Regulacja" działa wprost przeciwnie i powoduje degenerację grup w konkretnym o tym z punktu widzenia czystej biologii a nie przemysłu mięsnego, w ten sposób może, mam nadzieję, zrozumiesz o czym piszę teraz i pisałem wcześniej. Pozdrawiam. lobo621 Chciałem, abyś podał dane naukowe potwierdzające, że myśliwi rozpieprzają ekosystem, bo to, że jest to ingerencja, jest oczywiste. Pytanie tylko czy pozytywna czy negatywna. Ja rozumiem o czym piszesz, po prostu się z tobą nie zgadzam, dlatego proszę o dane. Przecież nikt nie kryje tego, że łowiectwo to hodowla zwierzyny na wolności. Nawet jeśli hodują sobie okazy do odstrzału, to co z tego? Skąd wiesz, że ciężkie zimowe warunki poradzą sobie z eliminacją nadwyżki populacji? Przecież tysiące lat temu ekosystemy wyglądały zupełnie inaczej. Teraz wszędzie jest człowiek i jego uprawy. Zwierzyna wszędzie znajdzie pożywienie. Dziki zachodzą nawet do miast. Są dokarmiane przez turystów nad morzem. Skąd wiesz, że zima sama w sobie zredukuje populację? Dzików jest całe zatrzęsienie, a przecież oficjalnie nie można ich dokarmiać. Paszę zostawia się przy nęciskach nie po to aby dziki się najadły, tylko po to aby się pojawiły do odstrzału. Myśliwi nie strzelają do wszystkiego co im się nawinie pod lufę, bo inaczej zostaliby wyrzuceni z koła łowieckiego. Na polowaniach obowiązują zasady. Regulamin to wiele stron A4. Jeśli uważasz, że większość myśliwych łamie zasady, to pokaż na to dowody. Jeśli nie masz dowodów, to może jakieś osobiste doświadczenie? Myślę o biologii. Dlatego mam wątpliwości aby to co zostało już rozregulowane przez człowieka (czego cofnąć się nie da), mogło pozostać w niezmienionym stanie już przez tego człowieka nie ruszane. Tak było przez tysiące lat, owszem, ale teraz jest inaczej. Nie wiem czy zajmowałeś się kiedyś akwarystyką, ale mniejsze akwarium o wiele trudniej utrzymać niż większe, ponieważ trudno jest w takim akwarium utrzymać równowagę. Podobnie jest z o wiele mniejszymi niż 2 tys. lat temu lasami. W nich natura nie zachowa pełnej równowagi. Zawsze może pojawić się jakaś anomalia, jakiś ekspansywny gatunek czy to zwierzęcia czy rośliny, który zagrozi bioróżnorodności. No, ale załóżmy, że masz rację. Może i masz. Jeśli tak to co wówczas? Zakazać całkowicie łowiectwa czy np. zakazać polowań zbiorowych albo po prostu poddać ten proceder bardzo rygorystycznym procedurom i ograniczeniom? _Pablos_ Z jednej strony przyznajesz, że łowiectwo to ingerowanie w ekosystem, jest to nawet dla Ciebie oczywiste, z tej samej strony, nieco dalej, piszesz, że natura została rozregulowana przez człowieka, a z drugiej pytasz się czy ta wspomniana ingerencja jest pozytywna czy negatywna. Poważnie? Każda, powtórzę, każda ingerencja człowieka w naturze jest negatywna. Wszytko co człowiek zrobił na przestrzeni dziejów na styku z przyrodą było dla niej negatywne. A każda próba, mniej lub bardziej nieudolna, poprawiania tej przyrody to próba poprawienia tego co wcześniej zauważyłeś, że jest np. mniej lasów. No to teraz jest koncepcja, że je trzeba dosadzać. Tylko to już nie są lasy takiej samej jakości. To tylko jeden, znowu taki prosty i obrazowy, z przykładów spieprzenia i nieudolnych prób "ratowania".Skąd wiem o tym, że zimy eliminują najsłabsze osobniki? Powie Ci o tym każdy biolog, zoolog, ekolog, leśnik itp. itd. Tak się przecież dzieje od zawsze, najsłabsze, chore jednostki nie są w stanie zdobyć wystarczającej ilości pokarmu (w zimie większej niż latem, a możliwości duuuużo mniejsze) żeby ją przeżyć, no i dodatkowo są łatwiejszym celem (bo warunki trudniejsze) dla drapieżników. Silniejsze sobie radzą z jednym i drugim problemem. A to, że zwierzaki są dokarmiane przez nieświadomych tego co robią turystów, okolicznych mieszkańców to nie jest zagadnienie łowiectwa i selekcji naturalnej więc pominę komentarz do tym, że myśliwi strzelają do wszystkiego co im podejdzie pod lufę chyba nie zrozumieliśmy się. Albo nieuważnie przeczytałeś ten wątek. Nie do wszystkiego w sensie, że do każdego gatunku. Wiem, że starają się przestrzegać okresów ochronnych. Chociaż co raz więcej doniesień o łamaniu zakazów i właśnie wykluczeń z kół z tego powodu. Chodziło mi o to, że jeśli jest sezon polowań na, powiedzmy, jelenie to nie patrzą jaki okaz wyszedł im przed ambonę. Czy cherlawy czy w pełni sił. Strzelają do każdego. Chyba nie chcesz powiedzieć, że widząc pięknego rogacza mówią "o, ten jest wspaniały, oszczędzę go i poczekam na jakiegoś kulawego". To raczej działa w drugą stronę bo jakiś fajny dwónastak, a jeszcze lepiej szesnastak wzbudzi większy podziw, zazdrość no i gratulacje od kolegów. To miałem na myśli pisząc, że w ten sposób degenerują każdą populację każdego z akwarium dobry bo pokazujący istotę utrzymania równowagi na coraz mniejszych, dostępnych dla zwierzyny terenach. Ale nie trafiony w tym sensie, że akwarium nie ma kontaktu do ucieczki, migracji, wymiany materiału między sobą . W naturze te kontakty i przejścia na szczęście jeszcze ostatnie Twoje pytanie odpowiem Ci tak: jeśli nie zakazać polowań (ja osobiście bym zakazał) to poddać je, tak jak napisałeś rygorystycznym procedurom. Jakim? Takim żeby o konieczności odstrzały decydowali ci, którzy się na tym naprawdę znają. Jakieś gremium złożone z zoologów, leśników, ekologów (prawdziwych, a nie oszołomów, za którego pewnie w Twoich oczach uchodzę). I takie gremium decydowałoby, że na takim, KONKRETNYM! terenie jest problem i trzeba go rozwiązać. Bo na razie to jest tak, że pada hasło, z bliżej nieokreślonych kół -dzików/zajęcy/saren jest za dużo. I w CAŁYM kraju odbywa się rzeź danego gatunku. Bez żadnej praktycznie kontroli, bo padło hasło i jest taka nie cierpiąca zwłoki konieczność. A teraz jeszcze coraz częściej słyszy się, bo już nie mówią myśliwi tego szeptem, że trzeba by "wyregulować" populację wilków i niedźwiedzi. Bo już zrobiły się ich taaaakie chmary, że jednych i drugich w całym kraju są już takie ilości, że myśliwi mają problemy z ich policzeniem, bo z problemami im idzie w liczeniu w zakresie 100 ;) Niestety, słychać już też, na razie szeptem, że postrzelaliby sobie i do rysia. A nawet zdarza się, że strzelają (vide jeden z materiałów Kostrzyńskiego). Co chcą tym "regulować"???Naprawdę tak krótką to towarzystwo ma pamięć, że nie pamiętają, że jeszcze 40 lat temu tym 3 gatunkom groziło całkowite zniknięcie z terenów Polski. Znowu chcą to wyregulować do poziomu na skraju likwidacji, a potem to, chwaląc się swoją proekologiczną postawą, "naprawiać"?Czyżbyś chciał swoim wnukom, a w najlepszym wypadku twoje wnuki swoim dzieciom, tylko opowiadać i pokazywać na zdjęciach jak wyglądał łoś, jeleń, nie mówiąc już o tych naprawdę rzadkich gatunkach, bo na żywo nie będą miały szansy ich zobaczyć? Niestety ale do tego to wszystko się sprowadza. Podobnych przykładów w historii aż jeszcze trzeba się zastanowić czy taka "regulacja", podjęta przez wspomniane gremium, z zastosowaniem tych zaostrzonych reguł i procedur, musi odbywać się poprzez odstrzał. A gdyby tak ta komisja wskazała: tu jest tego gatunku za dużo, ale w innym miejscu zbyt mało, ale za to tu jest dużo drapieżników, a w tamtym miejscu zdecydowanie za mało. I gdyby w związku z tym regulacja, ale teraz już bez cudzysłowu, odbywała się przez odławianie jednych i drugich, i przenoszenie stąd gdzie nadmiar, tam gdzie niedobór. Nie byłoby to lepsze, skuteczniejsze i bardziej po prostu ludzkie? To taka pierwsza, na gorąco, myśl, która przyszła mi do głowy kiedy zastanowiłem się nad tym o co pytałeś na końcu. lobo621 "Każda, powtórzę, każda ingerencja człowieka w naturze jest negatywna"Przecież to bzdura. Próby poprawiania tego co wcześniej spieprzył człowiek bywają pozytywne. Po to właśnie są podejmowane takie próby. Np. w Yellowstone w 1995 r. kiedy nie było już tam wilków, wypuszczono tam na wolność jedną watahę. Ingerencja? Owszem. Skutek? Pozytywny i przerósł najśmielsze oczekiwania. Wzrosła bioróżnorodność, pojawiło się więcej gatunków zwierząt i roślin. Między innymi taka próbą może być też regulacja populacji w ekosystemach, które same się nie wyregulują. I niedobrze, że pomijasz komentarz do tego co napisałem o tym, że zimą zwierzęta mają teraz łatwiejszy dostęp do pożywienia, bo takie są fakty. Zimy są coraz mniej mroźne, pokrywa śnieżna coraz rzadziej utrudnia dostęp do pożywienia, a oprócz tego zwierzyna ma dostęp do pól uprawnych. Nie to co kiedyś. I to są właśnie czynniki, o których też każdy biolog, zoolog czy ekolog (chociaż w przypadku ekologów miałbym wątpliwości) może ci powiedzieć i które powodują, że współczesna zima we współczesnych warunkach koegzystencji ludzi i zwierząt może nie dać rady z naturalną selekcją. Oczywiście, że myśliwi patrzą jaki okaz podszedł im pod lufę ponieważ muszą stosować się do zasad selekcji zwierzyny płowej. Jeśli tego nie będą robić komisja, która ocenia zasadność odstrzału nie wyda pozytywnej oceny. Nie wiem ile razy myśliwy może sobie na takie coś pozwolić, ale sankcje są podobne - może wylecieć z koła łowieckiego. Dwunastaków jeleni szlachetnych nie można strzelać od tak na widzimisię. Okaz musi osiągnąć określony wiek, jeśli będzie za młody to nie można strzelać. Szczytowa forma poroża musi iść w parze z odpowiednim wiekiem. Oprócz tego są przecież inne plany odstrzału, które muszą zostać zrealizowane. Istnieją klasy wiekowe, kryteria dotyczące poroża i wieku. Myśliwi oprócz swoich zachcianek (trofeum) mają też obowiązki (selekcja). Wiec nie ma tak, że ten mi się podoba, to do niego strzelam. Pewnie tak robią, ale w jakiej skali i gdzie są dowody? Poza tym kołom łowieckim zależy na tym, aby dbać o jakość populacji, bo gdyby tak nie było, trudniej byłoby znaleźć dobre okazy do odstrzału. Plan odstrzału zależy od populacji i jej "jakości".Jeśli chodzi o jelenie, na dzień dzisiejszy z informacji, których udało mi się znaleźć, odstrzał jest absolutnie konieczny. Na przyrost populacji jeleni myśliwi mają niewielki wpływ nawet przez swoje dokarmianie. Największy wpływ mają coraz większe uprawy kukurydzy. Tutaj natura sama nie poradzi, bo jest ingerencja rolnicza, aby to zbilansować, należy dołożyć kolejną ingerencję, która to uważał Ciebie za oszołoma nie marnowałbym tyle czasu na płodzenie tych elaboratów. I tak staram się pisać jak najkrótsze. Ja bym nie zakazał polowań. Zakazałbym polowań zbiorowych, bez tych wszystkich pokotów, odświętnej otoczki, itp .Tylko indywidualnie i tylko przy wcześniejszym zgłoszeniu w protokole na jaki gatunek chcemy polować. Wtedy dostajemy od nadleśnictwa, czy kto tam bada ten cały las, wytyczne jaki okaz, w jakiej ilości i w jakim wieku możemy odstrzelić. Czyli mniej więcej zgodziłbym się na Twój pomysł, no ale...nazywasz rzezią duży odstrzał, a jeśli jest konieczny?Co do wilków nie chodzi o ich regulację, bo na razie nie ma czego regulować. Co prawda ich przyrost wynosi 200%, ale to i tak dopiero początek. Chodzi o indywidualne pozwolenia na odstrzał wilka w rejonach gdzie zagrażają ludziom. Już pojawiły się takie rejony, gdzie wilki zagryzają psy i zagrażają samotnie poruszającym się ludziom, zwłaszcza dzieciom. Kiedyś, kiedy człek mieszkał na jakimś pustkowiu i jakiś zwierz mu zagrażał, to się bronił. Zabił zwierza i zrobił sobie przytulny dywan pod kominkiem. Teraz ludzie mają też do tego prawo, ale nie mogą mieć broni zazwyczaj. Myśliwi mają, więc do nich są kierowane prośby. Każdy człowiek to indywidualna persona i ma prawo żyć i się bronić. Jako taka osoba w chwili zagrożenia nie obchodzi mnie co na przestrzeni wieków człowiek zrobił naturze i chcę się bronić, bo chcę żyć. Jak każde zwierzę. Jeśli wilk zagraża "osadom" należy go złapać i wywieźć albo zastrzelić. "Czyżbyś chciał swoim wnukom, a w najlepszym wypadku twoje wnuki swoim dzieciom, tylko opowiadać i pokazywać na zdjęciach jak wyglądał łoś, jeleń, "Populacja łosia a tym bardziej jelenia w Polsce nie jest obecnie w żadnym stopniu zagrożona i nawet myśliwi nie stanowią dla tych gatunków zagrożenia. Jak już wcześniej wyjaśniłem. Za dużo paszy, za dużo upraw i zbyt dużo do stracenia dla myśliwych. Na co będą polować kiedy wyginie zwierzyna płowa? Przecież to najlepsze trofea. Koła łowiecka do tego nie dopuszczą, bo to nie w ich interesie. Odławianie i przenoszenie brzmi bardzo szlachetnie, ale jest raczej niemożliwe do zrealizowania. Biorąc pod uwagę obecną populację jelenia, nawet odstrzały mają niewielki na nią wpływ (dlatego zwiększa się limity), to co dopiero przenoszenia. Logistycznie zbyt skomplikowane. _Pablos_ Nie chce mi się już komentować całości więc odniosę się tylko do kilku kwestii, w których się mylisz."Próby poprawiania tego co wcześniej spieprzył człowiek bywają pozytywne".To że są takie próby świadczy o tym, że wcześniej musiał spieprzyć. Logiczne. A spieprzy zawsze kiedy wejdzie pierwszy raz w jakiś obszar interakcji z naturą. Jego późniejsze naprawianie nie likwiduje spostrzeżenia, że spieprzył."Oczywiście, że myśliwi patrzą jaki okaz podszedł im pod lufę".Zapewniam Cię, źe nie patrzą. Nie pytają też przykładowych jeleni o pesel i nie wiedzą w jakim są wieku. To że mają jakieś obostrzenia mówi tylko o tym, że mają. I tu jest kropka, żadnych konsekwencji. Podaj chociaż jeden przykład, że myśliwy odpuszcza jakiś okaz nie będący akurat w okresie ochronnym. Nie słyszałem o takich cudach."Populacja łosia a tym bardziej jelenia w Polsce nie jest obecnie w żadnym stopniu zagrożona".Przecież identyczna śpiewka była w przypadku wilków, rysi. I co z tego wynikło? Jak zwykle, próby naprawy. O żbiku też wypadałoby wspomnieć. Podobno jeszcze kilka ich u nas jest. Ale kto i kiedy je widział?"Wtedy dostajemy od nadleśnictwa..."Nie spodziewałem się że możesz tu aż tak się pomylić. Nadleśnictwa nic nie mają wspólnego z gospodarką łowiecką, nie prowadzą ewidencji zwierzyny itd. Interesuje je tylko las. Mogą ewentualnie zgłaszać szkody wyrządzane w szkółkach, Ale to już przeszłość bo każda szkółka jest grodzona i jest to skuteczne. Tutaj powstaje paralela do szkód na polach. A dlaczego się nie grodzą? Przecież nawet duże gospodarstwo, obszarowo jest mniejsze od łącznego obszaru szkółek w dowolnym nadleśnictwie. To koszt (nie taki znów duży, zapewne jeszcze związany z jakimiś ulgami podatkowymi) poniesiony raz na 10 lat. Nadleśnictwom się opłaca, a rolnikom nie. Znowu trzeba powtórzyć, że pewnie bardziej opłacają im się odszkodowania od zysków z produkcji więc nic z tym nie robią, poza podnoszeniem larum jakież to ogromne straty ponoszą."Odławianie i przenoszenie brzmi bardzo szlachetnie, ale jest raczej niemożliwe do zrealizowania".A to już ogromny błąd logiczny bo przeczysz samemu sobie, tym co napisałeś w pierwszym akapicie: "Np. w Yellowstone w 1995 r. kiedy nie było już tam wilków, wypuszczono tam na wolność jedną watahę. Ingerencja? Owszem. Skutek? Pozytywny i przerósł najśmielsze oczekiwania".Sam więc widzisz, że się da i to z dużym powodzeniem całej akcji. Czyż nie o czymś takim pisałem proponując rozwiązanie, o które chciałbym napisać wyraźnie jedno - zapewne nie byłoby tyle szumu wokół myśliwych gdyby stosowali się sztywno do swoich wytycznych, nie dokarmiali zwierzyny - to przecież gwałt na logice - dokarmiamy żeby pomóc przetrwać zimę, bo po co innego? (odpowiadając na toje wątpliwości dotyczące tego faktu i selekcji naturalnej), a na wiosnę krzyczeć, że jej jest za dużo. Totalna aberracja! Inaczej mówiąc, nie byłoby tyle szumu, gdyby to środowisko nie było skrajnie patologiczne, pełne, co sam zauważyłeś, buraków, bufonów, chamów i ludzi nieodpowiedzialnych. lobo621 Przecież nie neguję tego, że człowiek coś wcześniej spieprzył. Pieprzy już od dawna. Natomiast próby ingerencji na rzecz ratowania czegoś nie przynoszą efekty pozytywne. I mogą przynosić dalej. "Zapewniam Cię, źe nie patrzą"Wcześniej prosiłem cię o jakieś dane naukowe, które potwierdziłyby ten zgubny wpływ myśliwych na ekosystem. Do tej pory ich nie dostałem. Nie obraź się, ale Twoje zapewnienia nie mają dla mnie żadnej wartości. Poza tym, jakim cudem zajrzałeś do sumienia wszystkich myśliwych i wiesz, że nie stosują się do regulaminu? I jakim cudem wszyscy myśliwi ryzykowaliby negatywną oceną komisji, gdyby dokonali nieprawidłowego odstrzału? Ocenianie wieku zwierzęcia to wiedza połączona z doświadczeniem, a nie żadne czary. "Przecież identyczna śpiewka była w przypadku wilków, rysi."To nie żadna śpiewka tylko suche fakty. Zwierzyny płowej, zwłaszcza jeleni jest coraz więcej i nie jest zagrożona. Kiedyś nikt nie przejmował się żadnymi limitami. W 2000 r. było 118 tys. sztuk jelenia. W 2016 liczba ta prawie się podwoiła, bo wynosiła 218 tys. Liczba łosi w tym okresie zwiększyła się dziesięciokrotnie, bo z 2 tys. na 20 tys. Tu sobie możesz sprawdzić: to już ogromny błąd logiczny bo przeczysz samemu sobie"Nie, nie przeczę, bo to dwie różne sprawy. W Yellowstone to był pojedynczy eksperyment, w którym wprowadzono kilka sztuk drapieżnika na terytorium, gdzie tego drapieżnika nie było, a ty sugerowałeś uzupełnianie bądź odbieranie nadmiaru populacji i przenoszenie osobników z jednego do drugiego miejsca. Jeśli jeleni wszędzie jest pełno jaki jest sens ich przenoszenie? To troszkę walka z wiatrakami. Trzeba by zacząć jeszcze bardziej je dokarmiać by nie zaczęły migrować, bo guzik z tego przenoszenia. Już bardziej naturalną interwencją będzie strzelanie do tych jeleni, co uczyni z człowieka naturalnego wroga, którego w Polsce jelenie nie mają. "Podsumowując chciałbym napisać wyraźnie jedno - zapewne nie byłoby tyle szumu wokół myśliwych gdyby stosowali się sztywno do swoich wytycznych, nie dokarmiali zwierzyny - to przecież gwałt na logice - dokarmiamy żeby pomóc przetrwać zimę, bo po co innego?"I tu jest tylko część prawdy. Niestosowanie się do regulaminów to jedno, natomiast społeczna nagonka zasilana emocjami, a nie faktami do druga sprawa. Że nie wspomnę o niejakim Rafale Gawle, założycielu profilu na Facebooku "Ludzie przeciwko myśliwym", który zdaje się kilka dni temu został skazany prawomocnym wyrokiem na 2 lata więzienia za oszustwa, w tym za zbieranie pieniędzy na rzecz zwierząt. Na wspomnianej stronce pełno było kłamliwych informacji, albo zwykłych niepotwierdzonych insynuacji. A to jakaś zastrzelona kaczka, która rzekomo była pod ochroną, a się okazało, że wcale nie była. A to zdjęcie zastrzelonego w Ameryce kojota, które na stronie opisano jako zastrzelenie wilka w Polsce przez polskich myśliwych, itp. Jak się czyta tamtejsze komentarze to włos się jeży na głowie, tam ludzie życzą innym śmierci nie mając potwierdzonych informacji. Co do dokarmiania. Przecież dokarmianie jest właśnie wytyczną prawa łowieckiego, więc się do nich myśliwi stosują. Mają taki obowiązek. I nie chodzi o przetrwanie, tylko utrzymywanie jakości populacji oraz ograniczenie szkód rolnych, które i tak występują. Jeśli brakuje w podszycie żeru zwierzyna uzupełnia je płodami rolnymi. Dlatego potrafi tak czy siak przetrwać zimę. To jest logiczne. Brak dokarmiania, oznacza migrację. Migracja oznacza większe szkody rolne, a populacja i tak rośnie. "Inaczej mówiąc, nie byłoby tyle szumu, gdyby to środowisko nie było skrajnie patologiczne"Nie wiem czy jest. Nigdy w nie nie wniknąłem. Nie byłoby tyle szumu, gdyby nie przestępcy tacy jak Rafał Gaweł.

Tkwią one głęboko w nas, we wspaniałości naszego serca, umysłu i duszy. Dopóki nie zrozumiemy, co jest w nas, nie możemy zrozumieć, co jest dookoła nas.”. Anita Moorjani. Tylko zanim to szczęście osiągniemy, umieramy z wycieczenia wynikającego z wysiłku jaki w to wkładamy. To wszystko nadaje nam jeden kierunek.

Dwoje cudownych dzieci, kochający mąż, piękny dom… Czego można chcieć więcej? Miała wszystko, a mimo tego pragnęła umrzeć… Poznałam ją dawno temu, jeszcze jako małą dziewczynkę. Zaprzyjaźniłyśmy się. Później wyprowadziła się i kontakt się urwał. Jeszcze jako nastolatki spotkałyśmy się kilka razy. Potem nie dawała znaku życia. Od wspólnych znajomych dowiedziałam się, że skończyła studia, wyszła za mąż. Następnie ślad po niej zaginął… Dwa lata temu zobaczyłam w Internecie apel o pomoc. Rysy twarzy znajome, imię pasowało, tylko te oczy… Takie nie jej… Smutne, zrezygnowane, przygnębione… Byłam przerażona. Dawna przyjaciółka walczyła o życie… Walkę wygrała, choć przyznała mi, że pragnęła z całych sił umrzeć… Dlaczego? Poczytajcie… – Początkowo nie wierzyłam, że to się dzieje – napisała mi w mailu – Przecież jestem młoda, silna, tylko ból głowy mi dokuczał. Migrena pewnie… Niestety dawnej koleżance przyszło się zmierzyć z nierównym wrogiem – nowotworem. Walka była ciężka: kilka operacji, chemioterapia, radioterapia… Długie dnie, tygodnia i miesiące spędzone w szpitalu. – W pewnym momencie byłam tym wszystkim bardzo zmęczona. Nie mogłam już znieść wzroku moich dzieci, które niewiele rozumiały, ale bały się bardzo. Pogodziłam się, że umieram i chciałam umrzeć jak najszybciej. Mieć to już za sobą… Nie potrafiłam zrozumieć jej słów. Było to dla mnie nielogiczne. Zawsze wydawało mi się, że człowiek walczy do końca. Szczególnie, jeśli ma małe dzieci i jest młody. Myślałam, że jest to wystarczająca motywacja Ja chciałabym jak najdłużej zostać przy swoich dzieciach. Walczyłabym do końca… Zresztą trochę doświadczeń mam już za sobą i wiem, że bardzo chcę żyć… – Naprawdę? – spytała i zaczęła wyjaśniać – Dopóki byłam w domu walczyłam jak lwica. Robiłam codziennie setki zdjęć. Takich wspólnych z dziećmi, bo wcześniej to tak jakoś mało mnie na zdjęciach było. Ja mam niewiele zdjęć swojej mamy, chciałabym, aby one miały więcej. Później wszystko toczyło się szybko i nic prócz bólu nie pamiętam. I nie chodzi o ból fizyczny. Ten mijał po lekach… Cierpiałam najbardziej widząc je – zagubione i przestraszone. Ciągle myślałam, jak sobie poradzą beze mnie. I tak bardzo wierzyłam w to, że umieram, że aż umrzeć chciałam… Nie byłam w stanie wyobrazić sobie, co można czuć w takiej sytuacji. Zastanawiałam się, czy można jakoś poukładać swoje życie, jeśli wie się, że nie ma zbyt dużych szans na wyzdrowienie. Czy można choć w minimalny sposób przygotować dzieci? Nie wiedziałam, co myśleć… – W pewnym momencie spotkałam inną dziewczynę z podobną diagnozą. To ona pomogła mi się podnieść. – pisze dalej – Najpierw uświadomiła mi, że muszę się przygotować na śmierć. I nie chodzi tu o wymiar duchowy. Tylko tak całkiem ludzko. W coś mnie muszą przecież potem ubrać. Dzieci powinny mieć po mnie jakąś pamiątkę. Zaczęłam pisać listy do moich córek z różnych okazji. Na Urodziny, Święta, Pierwszą Komunię, a nawet Ślub. Pochłonęło mnie to całkowicie, że aż zapomniałam, że chcę umrzeć. Miałam jeszcze tyle spraw do załatwienia. Nie zauważyłam też początkowo, że wyniki są coraz lepsze i czuję się lepiej. Potem wszystko nabrało tempa i żyję… Przyjaciółka dziś czuje się dobrze. Wyniki badań ma dobre. Jedynie włosy ma krótsze niż wcześniej. Do dziś trzyma listy do swoich córeczek. Nie wyrzuca ich na wszelki wypadek. Mnie też zachęciła bym choć jeden list pożegnalny napisała. Po co? Jej mama zmarła nagle i ma niewiele pamiątek po niej. Taki list jest na całe życie – pisze. Ja jednak nie chcę kusić losu, by owy list uczynił przydatnym… chcę umrzeć

Zabieg koronarografii jest bezbolesny, przeprowadza się go w znieczuleniu miejscowym. Podczas jego wykonywania aplikuje się również kontrast, który pozwala lepiej uwidocznić naczynia krwionośne, jak również serce. Kiedy wprowadza się wspomniany środek do organizmu, odczuwalna jest delikatna fala ciepła, która ustępuje jednak po
There has been a critical error on this more about troubleshooting WordPress.
Do złamania kości piszczelowej najczęściej dochodzi podczas: Kopnięcia lub uderzenia podudziem w twardy przedmiot, Wypadku komunikacyjnego, Upadku (nieszczęśliwego), Skoku ze znacznej wysokości, Mikrourazów, Przeciążeń (długotrwałych). Do złamania kości piszczelowej może dojść w różnym bliżej nieokreślonym miejscu.
Najgorzej jest być w tym wszystkim samemu, prawda? Kiedy mając kilkanaście lat stanęłam na krawędzi mostu kolejowego, by rzucić się na tory, bardzo się bałam. Miał to być jednak upragniony koniec wszystkiego – poniżenia w klasie, strachu, że nauczyciel matematyki uwali mnie na półrocze, że będę powtarzać rok… Koniec presji w domu – „co powiedzą rodzice, czy zawiodę ich znowu?”. Mimo że pogardzałam każdym przejawem współczucia, podświadomie jednak bardzo chciałam, by ktoś przy mnie w tym wszystkim był. W tym osobistym końcu świata, planie zabicia się, które uważałam za ulgę, pomoc w cierpieniu. Pamiętam, że wysłałam wtedy SMS-a do przyjaciółki. Stojąc załamana na krawędzi, być może sama nie do końca wierzyłam, że naprawdę skoczę. Było to jedynie silne marzenie, by coś się wreszcie zmieniło, by w końcu strach i beznadzieja się skończyły. By poczucie winy i braku własnej wartości odeszły. Wtedy odpisała mi ona – jak gdyby nigdy nic – nie panikując: „Co ty do cholery robisz na tym moście, błagam, zejdź, spotkajmy się!”. Powiedziała tylko: „zrobiłam Twoje ulubione grzanki, przyjdź, bo zaraz będzie leciał nasz ulubiony serial”. Ta normalność, ten zwykły ton oderwały mnie na chwilę od najgorszego. Pomyślałam, „dobra, pójdę zjeść te jej grzanki, potem na nowo zastanowię się, jak z tym całym gównem skończyć”. Zabicie się odłożyłam na później. Myślę, że tak naprawdę to tego właśnie chciałam – by życie było normalne, takie, jak przed problemami, takie, jak przed tym całym gównem z matematyką i poczuciem bycia gorszym, odrzuceniem w klasie. Miałam 17 lat i był to czas podwójnie trudny – do dziś noszę jego ślady na rękach. O blizny pytają mnie teściowie, koleżanki, mama – teraz wydają mi się głupotą, durną pamiątką z burzliwego czasu dorastania. Ale wtedy nie umiałam sobie radzić z bólem. Gdy rzucił mnie mój pierwszy „na poważnie” facet, wielka licealna miłość – sięgnęłam po żyletkę. Podświadomie chciałam jednak, by ktoś dostrzegł mój ból, by jakiś człowiek wreszcie pocieszył w tej całej beznadziei. To dlatego te wszystkie rany miałam w widocznych miejscach. Na tamtym moście kolejowym chciałam jednak raz na zawsze zakończyć wielomiesięczną szkolną mękę, której nie umiałam dźwigać. Tolerowanie jej było już ponad wszystkie siły. Myślę, że tamten SMS wymieniony z przyjaciółką ot tak, niby bez znaczenia, uratował mnie przed najgorszym. Stało się to, co uważałam wtedy za koszmar – nauczyciel jednak nie ugiął się. Z matematyki musiałam za kilka miesięcy pisać poprawkę. Najlepsza była reakcja mojej mamy na tę wiadomość. Mamy, której bałam się wtedy tak panicznie, że chciało mi się wymiotować (a przecież nie była żadnym oprawcą, bałam się po prostu, że ją cholernie zawiodę. Ja, dziewczyna, która ze wszystkich innych przedmiotów miała świetne oceny, a ta nieszczęsna matematyka niszczyła cały obraz nastoletniej mnie). Stanęłam wtedy przed mamą, pamiętam, że jak gdyby nigdy nic składała pranie: „wiesz, nie udało się, mimo wielotygodniowych walk z nauczycielem… niestety będę miała na tych wakacjach poprawkę”. I co na to Ona?: „W porządku, to jeszcze nie koniec świata. Poradzisz sobie”. A mnie jakby ktoś obuchem walnął w mój pusty łeb: – I ty chciałaś się zabić?! Skończyć ze sobą? Tylko dlatego, że bałaś się rodziców? Zobacz, jak mama cię wspiera. Zobacz, przecież wszystko jeszcze będzie zupełnie normalne! I faktycznie. Poprawkę kilka miesięcy później zdałam z łatwością, stres skończył się, zaraz potem były dobrze zdana matura i studia. Matma faktycznie nie przydała mi się w dalszym życiu – podstawy są ważne, ale do bycia dziennikarzem czy doktorantką językoznawstwa wcale nie musiałam umieć rozwiązywać niewiadomych. Po dziesięciu latach od dnia, w którym stanęłam na tamtym durnym moście, wiem, że to wcale nie wstyd czy strach przed poniżeniem przed klasą i rodziną był najgorszy. To wszystko robiła samotność. Tęsknota za tym, by pogadać z kimś ot tak, jakby problemy wcale nie istniały. Szczęśliwie miałam wtedy przyjaciółkę, trzydziestoletnią osobę z rodziny, która pomogła mi się zacząć z tego śmiać, która zamiast drżeć, że za chwilę faktycznie skoczę z mostu, nastawiła, jak gdyby nigdy nic, moje ulubione grzanki. Tyle świetnych rzeczy zdarzyło się od tamtego pamiętnego dnia – miłość, nowe przyjaźnie, studia ze świetnymi ludźmi, wyjazdy, koncerty, zupełna beztroska… A wszystkiego tego tak nieświadomie chciałam się pozbawić. Matematyka? Dziś szczerze bawi mnie, że mogła być powodem takiego bólu. Ale w tamtym momencie nikt nie był w stanie przekonać mnie, że cokolwiek może być jeszcze piękne – poniżenie i strach przysłaniały dosłownie wszystko. Wiem jednak, że kiedyś na mój blog trafi (choćby po tym umyślnie zastosowanym tytule) osoba, która, jak ja wtedy, nie będzie umiała poradzić sobie z przytłaczającymi problemami. Musisz wiedzieć, że pewnego dnia czułam się tak samo, jak Ty teraz. Że nic nie miało już znaczenia, a ból i wstyd zjadały każdą pozytywną myśl. Pamiętaj, że jeśli zabraknie Ci w tym wszystkim przyjaciela, takiego od tych durnych grzanek i normalności, zawsze możesz zadzwonić tu: 116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym 22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna 116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” 800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej Po drugiej stronie słuchawki znajdziesz ludzi, którym serio zależy, by wyciągnąć Cię z tego shitu. fot. Pikolina
Możesz zastosować taką metodę profilaktycznie, jeżeli chcesz zapobiec molom. Jednym ze skutecznych środków jest chociażby spray na mole marki Bros (cena ok. 11 zł / 150 ml). Zawiera on aktywną substancję, jaka skutecznie przepłoszy owady. Co ważne, preparat pachnie… lawendą.
kobir, prowadzę rozmowę z Wiolą na PW i mówiłem jej, że ja już dawno umarłem. Co z tego, że chodzę, pije, jem, pracuje, robię zakupy? Jestem wrakiem człowieka pod względem emocjonalnym, nie potrafię budować zdrowych, normalnych relacji miedzy ludźmi, nie potrafię się zaadoptować w społeczeństwie, to nie jest życie, to niekończący się koszmar, codziennie doświadczam bólu, jakiego Nikt nie rozumie, a powiedz ile człowiek może znieść? ile w człowieku siły, czy są jakieś granice? Po wielu latach walki człowiek zaczyna nienawidzić samego siebie, zaczyna się obwiniać za wszystko co złe w jego życiu, nie potrafi nawet spojrzeć w lustro. Ludzie nie mają pojęcia jak cholerne to uczucie, jak To niszczy człowieka. To paradoks, walka z samym sobą. Walka gdzie nie ma zwycięstwa. Co pozostaje? alternatywa? dragi, alkohol, seks, a kiedy taka ucieczka nie pomaga? Śmierć... Czerwiec to pierwszy miesiąc, w którym ludzkość – jako kolektyw – stawi się do własnego życia. Zatem nie tylko zrozumie na czym polega prawdziwa Duchowość, ale także przejawi ją w swoim codziennym życiu. Przyniesie to (1) wycofanie energii z zewnątrz do własnego wnętrza, (2) wzrost poziomu osobistej mocy, (3) skok w widać, że znasz się na rzeczy. co powiesz o cyjanku potasu? jest to 100% śmierć w odpowiedniej dawce czy są mutanty genetyczne, które zażyją 4 razy więcej niż potrzeba i będą warzywami? @truio: Zależy, jak weźmiesz "czysty" i będziesz liczył tylko na kwasy żołądkowe, to możesz się zdziwić. Znacznie pomaga tu rozpuszczenie np. w soku z cytryny. Niemniej wciąż jest to bolesna i nieprzyjemna metoda. Dlaczego nie? Po 1. będą mieć organy na przeszczepy po 2. zaraz zaczną się krzyki o prawie do eutanazji i braku prawa do zastosowania klauzuli sumienia. Lekarz powinien leczyć a nie zabijać, jak chcą niech robią to na swój własny koszt zamiast obciążać moralnie lekarza i państwo/społeczeństwo. @A_R_Y_A: Lekarz powinien po pierwsze nie szkodzić, a są sytuacje, w których brak działania jest szkodzeniem pacjentowi, a eutanazja - pomocą. Oczekiwanie na naturalny zgon to sadystyczne zwyrodnienie. Śmierć powinna być jak najbardziej traktowana jako ostateczna metoda kuracji paliatywnej, ale widocznie nie dojrzeliśmy do tego jeszcze jako społeczeństwo. Spokojnie, kiedyś do tego dojdziemy. Nie ma kasy. Jest ogłoszona zbiórka na bilet samolotowy by mógł polecieć do tej Szwajcarii. @cohh: Ok, spoko, jak zbierze kasę to też czemu nie. a dlaczego mieliby nie umierać każdego chętnego z automatu? Przecież na tym polega ich usługa, mają z założenia traktować każdego jak kogoś, kto może jednak wymaga leczenia? Wyobraź sobie, że sprzedajesz cokolwiek, klient przychodzi do Ciebie a ty sprawdzasz czy potrzebuje tego co masz do zaoferowania, może nawet próbujesz przekonać, że tego nie potrzebuje. @Mateusz_G: Szkoda mi odpowiadać na takie coś. Ale zdajesz sobie sprawę że jego dzieci mogą być koło osiemdziesiątki? @zwodzio: No to tym bardziej mają bezpieczną sytuację finansową. podobno zastrzyk morfiny jest ok @Artic: Zasadniczo tak, ale problem z przedawkowaniem narkotyków jest taki, że nigdy nie wiesz jaka faza ci wejdzie i czy nie będziesz przy okazji świadomy procesu umierania, bo wziąłeś minimalnie za małą dawkę. Co innego gdyby dawkę wyliczał lekarz. No i mocno problematyczne jest dorwanie się do morfiny dla kogoś, kto nie "siedzi w temacie". Skok z z dużej wysokości na twardą powierzchnię. 100% skuteczności. Widziałem wielu samobójców i uważam, że przemyślane powieszenie również jest w pełni skuteczne. Jako trzeci sposób to położenie się pod pociąg z szyją na szynie. Pewna dekapitacja. Minusem jest opóźnienie pociągów oraz wciąganie w to drugiej osoby (maszynista @Korba112: Nie chodzi mi tylko o skuteczność, ale też o komfort śmierci. Nic z tego co wymieniłeś tego nie zapewnia. Nawet 5 minut w agonii to jest o 5 minut za dużo. Jednym z największych plusów eutanazji jest pełen profesjonalizm, w tym w podejściu do pacjenta/klienta. Umierasz godnie i w miarę bezstresowo. dziwne, że pominąłeś najbardziej znany chyba i całkowicie bezbolesny, połknięcie garści tabletek nasennych. zresztą oni robią tak samo, usypiają cię, albo tak, że już się nie obudzisz albo po uśpieniu podają truciznę, nieważne zresztą, kluczem jest farmakologiczne uśpienie gdzie tracisz całkowicie świadomość @neoandrew: Pominąłem i zaliczam to do przedawkowania narkotyków/leków, co jest niesamowicie głupim pomysłem, bo ryzyko powikłań, bólu i złej fazy jest ogromne. Nigdy tego nie próbuj. Żadna tabletka nasenna nie zapewni ci utraty świadomości, może to zrobić tylko anestezjolog, odpowiednio dobierając środki i dawki do specyfiki twojego ciała. a co myślicie panowie o zażyciu dobrej ilości silnych uspokajających tak żeby zasnąć jak niedźwiedź, a po zażyciu zanim zaczną działać odcięciu sobie powietrza, np. zawiązaniu dużej i mocnej foliowej torby na głowie? Bezbolesne, odpływa się i chyba bez ryzyka błędu? @ImperatorPL: Przedawkowanie leków wcale nie oznacza, że będą miały tylko zwiększone działanie. Może wystąpić cały szereg nieprzewidzianych skutków ubocznych, które jak najbardziej możesz odczuwać. I tak samo nigdy nie zawiązuj sobie torby foliowej, bo znane są przypadki, w których ludzie budzili się bez niej kilkanaście minut później w zupełnie innym miejscu i nie pamiętali jak to się stało - nierzadko wyrzygawszy połknięte wcześniej leki. Mózg mimo depresji, śmiertelnej choroby czy tragicznej jakości życia chce żyć na prymitywnym, instynktownym poziomie i będzie o to walczył, mając w dupie twoją świadomość. A że przy okazji tej walki nieodwracalnie uszkodzi się to już inny temat.
Jak popełnić samobójstwo bez bólu w sposób całkowicie bezbolesny i pewny Najlepsza metoda samobójstwa bez bólu i udręki Najlepsza metoda, aby szybko się zabić, aby nie cierpieć
Moje życie nigdy nie należało do najprostszych i najłatwiejszych. Często pod wyrysowanym przez lata uśmiechem, w głowie i w sercu kłębiło się zupełnie co innego. Tysiąc myśli, które nie należały do najweselszych. Od zawsze należałam do większej grupy ryzyka, już w szkole byłam nie dość, że kujonką, to grubą kujonką, a tacy ludzie nie są zazwyczaj lubiani – wierzcie mi na się kompleksy, warstwiły problemy. Nie raz przez głowę przemykała myśl, a jakby od tego wszystkiego uciec, wymigać się od życia – samobójstwo wydawało się lekiem na całe zło. Całe szczęście, że „za moich czasów” nie było internetu – bo przecież wpisanie w wyszukiwarkę słów jak szybko i skutecznie się zabić trwa krócej niż kichnięcie. A sposobów na szybką śmierć jest całe mnóstwo i chyba z dnia na dzień ich szczerze nie dałam się życiu. Choćby było nie wiem jak źle, podnosiłam głowę do góry i patrzyłam prosto w oczy wszystkim przeciwnościom losu. Wiem, co to emigracja, gdy z dnia na dzień traci się dach nad głową. Znam smak cebuli, gdy na nic innego do jedzenia nie było mnie stać. Nie poddałam się, gdy zerwał ze mną narzeczony na 3 miesiące przed ślubem. Nie załamałam się, gdy straciłam dziecko. Nie stchórzyłam, nie uciekłam przed przyszłością i to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Postawiłam wszystko na jedną kartę – na lepsze, szczęśliwe trzydziestkę, mam kochającego męża, trzyletnią córeczkę i drugą pociechę noszę pod sercem. Realizuję się zawodowo prowadząc bloga. Mam plany na przyszłość i marzenia, które pragnę zrealizować. Śmierć wolę omijać szerokim łukiem, bo tyle jeszcze jest do zrobienia. Przez ciężkie przeżycia umiem docenić to, co mam, cieszę się każdą radosną chwilą. Potrafię dostrzec piękno w zwykłej codzienności – pozwalam sobie na bycie jesteś tu, bo na serio chcesz się zabić, bo szukasz sposobu na bezbolesną śmierć. Zastanów się czy warto. Wiesz, przed Tobą cała przyszłość i choćbyś nie dostrzegała w swym życiu żadnych pozytywów, wiedz, że każda sekunda potrafi przynieść coś nowego. Gdybym była tchórzem, już dawno zjadłyby mnie robaki. Ominęłoby mnie tyle szczęścia, o którym kiedyś mogłam tylko każdej sytuacji jest wyjście, choć czasem wydaje się inaczej. Z każdego dołka można wyjść. Jednym pomogą przyjaciele, drugim rodzina a niektórzy zedrą sobie ręce i nogi do krwi, ale wyjdą samodzielnie. Ja chwytałam się marzeń, urywanych rozmów z nieznajomymi, bo bliskich nie chciałam martwić. Jednak tyle ile jest sposobów na szybkie samobójstwo, jest metod na fantastyczne chcesz pogadać, jest wiele miejsc, do których można się zwrócić:116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowejNie pozwól na to by ktoś nazwał Cię tchórzem, bo przecież tylko tacy uciekają przed życiem. Każdy ma prawo do słabości i gorszych dni, miesięcy czy nawet lat – jednak na równi z prawem do szczęścia. Tylko pomóż sobie, pozwól sobie na szczęśliwe życie.
Aby ten sposób się udał, ofiara musi być sportowcem. Wlej do butelki brudną wodę z rzeki, a najlepiej z rzeki w lesie amazońskim. Pomyślisz: a na cholerę taka brudna?. No właśnie, na cholerę. Zaproś tego mężczyznę na wspólne bieganie. Idźcie do lasu pobiegać. Kiedy już się zmęczycie, daj mu się napić tej wody. Odpowiedzi yyy .. nie wiem , ale ja też teraz smutam ; (( Jakiś miesiąc temu miałam próbę samobójczą. Nie namawiam do tego innych ale ja użyłam tabletek. Jakoś udało mi się przeżyć i nie wiem czemu ale wszystko zaczęło się układać pięknie. Poczekaj pewnie jesteś młoda, poczekaj co los przyniesie. blocked odpowiedział(a) o 20:01 tabletki . duuużo tabletek . ; | blocked odpowiedział(a) o 20:01 LadySay odpowiedział(a) o 20:01 zlymrok odpowiedział(a) o 20:01 dlaczego chcesz umrzeć? z problemami trzeba walczyć, a nie od nich uciekać... i to jeszcze w taki sposób... wez skocz z wielkiego budynku xd ale na serio to nie bo mi wujek opowiadal ze jakis chlopak chcial sie powiesic i w tedy policja go znalazla i go odcieła z tego sznurka ale na szczęście jeszcze zyl a potem opowiadal ze widzial szatana ktory podchodzil do niego z widlami ; / ale czy to prawda to nwm Dlaczego chcesz umrzec?Przeciez zycie to dar ! Uważasz, że ktoś się myli? lub Ambasada Piękna ul.Oltaszyńska 92G/5 601 48 47 74 Własnicielki Kamila Michalak i Paulina Gładysz. Czy wiesz dlaczego KONSULTACJA KOSMETOLOGICZNA jest tak ważna za nim rozpoczniesz serie zabiegów ? Rozpoczęcie serii od konsultacji kosmetologicznej ma duże korzyści.
Zgodnie ze swoją misją, Redakcja dokłada wszelkich starań, aby dostarczać rzetelne treści medyczne poparte najnowszą wiedzą naukową. Dodatkowe oznaczenie "Sprawdzona treść" wskazuje, że dany artykuł został zweryfikowany przez lekarza lub bezpośrednio przez niego napisany. Taka dwustopniowa weryfikacja: dziennikarz medyczny i lekarz pozwala nam na dostarczanie treści najwyższej jakości oraz zgodnych z aktualną wiedzą medyczną. Nasze zaangażowanie w tym zakresie zostało docenione przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia, które nadało Redakcji honorowy tytuł Wielkiego Edukatora. Sprawdzona treść data publikacji: 13:16, data aktualizacji: 14:08 ten tekst przeczytasz w 9 minut Samobójstwo dziecka, czy choćby jego próba, jest szczególną tragedią dla całej rodziny oraz nierzadko zaskakującym odkryciem wielu wcześniej przekazywanych komunikatów kryjących się w jego zachowaniu. Czy można sobie wyobrazić siłę tak ogromną i taki stan duszy, które popychają ludzi do odebrania sobie życia? Jak wielkie musi być cierpienie i poczucie bezradności, by stało się to jedynym dopuszczalnym rozwiązaniem? Getty Images Potrzebujesz porady? Umów e-wizytę 459 lekarzy teraz online Samobójstwa w świetle statystyk Samobójstwo jako powszechny problem Przyczyny samobójstw Zaburzenia psychiczne po próbach samobójczych Jak zapobiec samobójstwie? Życie po próbie samobójczej Telefon zaufania Samobójstwo - mity Samobójstwa w świetle statystyk Samobójstwa są drugą, najczęstszą przyczyną śmierci u dzieci i młodzieży (pierwszą są wypadki i urazy). Stosunkowo rzadko zdarza się to u osób poniżej 15 roku życia, jednak całkowita liczba samobójstw wśród dzieci rośnie. W Polsce, wg WHO, liczba prób samobójczych dzieci i młodzieży szacunkowo wynosi ok. 4-5 tysięcy rocznie. Stąd zapobieganie samobójstwom powinno stanowić priorytet nie tylko dla rodziców i lekarzy, ale także dla nauczycieli oraz pedagogów szkolnych. Samobójstwo jako powszechny problem Każdy człowiek, zarówno dziecko jak i dorosły, myśli czasem o śmierci. Nie jest to niczym chorobowym, a jedynie elementem rozwoju, dorastania, poznawania świata oraz próbą zrozumienia życia, śmierci i jej sensu. Blisko połowa uczniów szkół średnich przyznaje się do myślenia o samobójstwie. Lecz staje się to czymś chorobowym i ryzykownym wtedy, gdy realizacja tych myśli wydaje się jedyną drogą do wyjścia z przeżywanych kłopotów, gdy pojawiają się realne plany dokonania samobójstwa, myślenie o jego następstwach… Monika, 16-latka, opowiada o sobie tak: Ojciec wyprowadził się z domu, gdy miałam 8 lat. Bardzo szybko wprowadził się do nas nowy facet mamy. Początkowo zabiegał o względy moje i mojego małego brata, kupował zabawki, odprowadzał do szkoły. Do czasu. Najpierw zaczęły się kłótnie, awantury o oglądaną bajkę lub wyjście na podwórko. Potem nieważny już był powód. Miałam poczucie, że co raz bardziej mu przeszkadzam. Nigdy nie zachowywał się tak przy mamie ani w stosunku do brata. Gdy jej o tym powiedziałam, nie uwierzyła mi. A ojczym następnego dnia jak zostałam z nim sama - pierwszy raz mnie uderzył. Kolejne razy przyszły mu już łatwiej. Potem miał wyrzuty sumienia, przychodził, przepraszał, przytulał, kupował prezenty. Tak było przez kilka lat. Przestałam się skarżyć na cokolwiek. Czy mama naprawdę nic nie zauważała, o niczym nie wiedziała?! Wstawałam, wychodziłam do szkoły, wracałam, usuwałam mu się z drogi. Myślałam, że może jakoś wytrzymam jeszcze te parę lat do momentu, kiedy będę mogła wyprowadzić się z domu. Ale po kolejnej kłótni i biciu już nie wytrzymałam. Wyjęłam z domowej apteczki wszystkie leki, znalazłam tabletki przeciwbólowe i nasenne, które brała matka. Wzięłam wszystkie i popiłam winem, stojącym w szafce. Leżałam potem w swoim łóżku, co raz bardziej chciało mi się spać. Zaczęłam się bać... Wszystkie myśli zaczęły kotłować się w głowie. Pamiętam tylko, że napisałam SMS-a do przyjaciółki o tym co zrobiłam… obudziłam się w szpitalu… Przyczyny samobójstw Dorastanie jest okresem buntu, tworzenia własnej autonomii, eksperymentowania, sprawdzania wyznaczanych granic. Może być fascynującą przygodą odkrywania siebie i świata, ale jednak dla wielu może być ono także wypełnione trudnymi wydarzeniami, wywołującymi duże napięcie emocjonalne. Wahania nastroju, często jego obniżenie, zachowania agresywne, impulsywne, negowanie rzeczywistości to nierzadkie elementy tego etapu życia. Jednak dorastanie powinno polegać właśnie na tym, aby w atmosferze akceptacji, oparcia, pozytywnych wzorców, uczyć się jak radzić sobie z tymi sytuacjami i to napięcie zmniejszać. Gdy tej „nauki” brakuje, łatwo dochodzi do sięgania po destrukcyjne sposoby radzenia sobie ze stresem. Młodzi ludzie podejmują próby samobójcze z wielu powodów. Dla nastolatków konflikty z rówieśnikami, strata rodzica, rozstanie z ukochaną osobą, przewlekła i ciężka choroba czy złe funkcjonowanie społeczne (ucieczki z domu, używanie substancji psychoaktywnych) mogą wzmacniać myśli i tendencje samobójcze. Trudna sytuacja rodzinna, narastający i stały konflikt z rodzicami, szczególnie jeśli towarzyszy temu przemoc lub molestowanie, nasila ryzyko zachowań samobójczych. Dziecko nie widzi w takiej sytuacji innego wyjścia, a brak możliwości jej rozwiązania pozbawia go jakiejkolwiek nadziei na przyszłość. Tak jak zdarzyło się w przypadku Moniki. Jej osamotnienie i brak możliwości rozwiązania zaistniałego problemu sprawiły, że jedynym sposobem w jaki potrafiła powiedzieć „dość” tej sytuacji, to była chęć zabicia się. Wydawało jej się, że to jedyna możliwość na osiągnięcie tego, aby już więcej nikt jej nie krzywdził. To bardzo dramatyczny sposób, ukazujący stopień jej cierpienia. Utrata zaufania do matki, która jej nie uwierzyła spowodowała, że przestała ufać komukolwiek. Dzieci impulsywne, z poczuciem beznadziejności czy perfekcyjne, wyznaczające sobie wysokie, trudne do osiągnięcia cele, mogą być bardziej podatne na takie rozwiązanie trudnych dla nich sytuacji. W tym kontekście, samobójstwo lub próba samobójcza może spełnić jedną lub więcej ról: ucieczki przed sytuacją lub stanem psychicznym, których nie da się wytrzymać, „odegrania się” na innych poprzez wywołanie u nich poczucia winy, wymierzenia sobie kary, zapewnienia sobie opieki, troski i uwagi innych czy nawet poświęcenia się w imię wyższych celów. Ochronę będzie tu stanowić przede wszystkim zdolność znalezienia innych sposobów na zaspokojenie własnych potrzeb oraz poradzenia sobie z problemami. Czynnikiem ryzyka samobójstwa mogą być także problemy z tożsamością seksualną – brak zgody na własną płeć oraz odmienna orientacja seksualna, skutkująca brakiem akceptacji w niektórych rodzinach i środowiskach. Zaburzenia psychiczne po próbach samobójczych U około 90% nastolatków po próbie samobójczej stwierdza się różne zaburzenia psychiczne – przede wszystkim zaburzenia depresyjne i zaburzenia zachowania. A połączenie objawów depresji i zachowania antyspołecznego opisywane jest jako najczęstszy czynnik poprzedzający popełnienie samobójstwa przez nastolatków. Nie zawsze jest łatwo dostrzec u dziecka zaburzenia depresyjne. Mogą one przybierać różne formy: dolegliwości somatycznych (bólu brzucha, głowy), rozdrażnienia, agresji, złości, czy wycofania. Nie zawsze jednak depresja współwystępuje z myślami samobójczymi. Można się zabić nie mając depresji i można mieć depresję, nie próbując popełnić samobójstwa. Jak zapobiec samobójstwie? Czy można temu zapobiec? Można. Jeśli jest się otwartym na to, co dzieje się wokół nas i ma się odwagę, aby na to reagować. Samobójstwo dziecka nie jest zazwyczaj „gromem z jasnego nieba”. Dzieci na ogół dają wiele sygnałów ostrzegawczych, którymi wołają o pomoc. Wydaje się, że zarówno rodzice jak i osoby pracujące z dziećmi na co dzień: nauczyciele, pedagodzy, powinni być czujni w stosunku do niektórych zachowań, które mogą być sygnałem pojawiających się problemów. Mogą to być: wzmianki o samobójstwie, śmierci, poczuciu bezsensu życia, bezradności (słownie i bezsłownie, wyrażane np. w stroju, rysunkach, ekspresji muzycznej, pisaniu listu pożegnalnego, itp.); zmiany zachowania: np. rozdawanie swoich cennych rzeczy, izolowanie się od ludzi, zaniedbywanie swojego wyglądu, agresja jawna lub tłumiona; informacje o wcześniejszych samouszkodzeniach lub próbach samobójczych oraz zachowaniach impulsywnych; trudna sytuacja życiowa: np. konflikty lub niepowodzenia w szkole, domu, samotność, doświadczanie przemocy, odrzucenie przez osobę znaczącą, utrata kogoś lub czegoś; występowanie w rodzinie przypadków samobójstw i zaburzeń psychicznych. W przypadku podejrzeń lub obaw, że bliska osoba ma myśli samobójcze należy poprosić o pomoc. Najlepiej psychiatrę, psychologa czy też lekarza rodzinnego. Nie powinno się zostawiać takiej osoby samej, stale ktoś powinien przy niej być. Często nie chodzi tylko o ich bezpieczeństwo, ale także o to, że potrzebują w takiej chwili czyjejś bliskości. Zaleca się usunięcie z domu wszystkich leków, środków chemicznych, ostrych przedmiotów, broni. Gdy istnieje duże ryzyko podjęcia próby samobójczej chory powinien być hospitalizowany w oddziale psychiatrycznym. W takiej sytuacji nie jest wymagana do tego jego zgoda, ponieważ Ustawa o Ochronie Zdrowia Psychicznego zezwala na umieszczenie pacjenta w szpitalu w sytuacji gdy zagrożone jest jego życie. Dotyczy to także osób niepełnoletnich. Bardzo ważne jest również to, aby wszystkie tego typu zachowania – związane zarówno z ryzykiem popełnienia samobójstwa, jak i podjęciem jego próby - traktować bardzo poważnie i ich nie bagatelizować, nawet jeśli wydaje nam się, że dziecko „chce tylko zwrócić w ten sposób naszą uwagę”. To powinien być bardzo ważny komunikat, bo oznacza, że z jakiegoś powodu nie widzi innej możliwości i znajduje się w trudnej sytuacji, w której należy mu pomóc. To jest jego sposób wołania o pomoc. A zbagatelizowanie tej sytuacji, może stać się jeszcze większym ciosem dla dziecka i popchnięciem go do „poddania się”, co w konkretnym przypadku może oznaczać podjęcie próby samobójczej. Życie po próbie samobójczej W przypadku Moniki, trafiła ona na oddział psychiatrii dziecięcej, gdzie podjęto psychoterapię. Stała się ona bardzo ważnym elementem w procesie jej zdrowienia i uczenia się radzenia sobie z sytuacją, jaka się w jej życiu się wydarzyła. Prowadzono także terapię rodzinną, ale bez udziału ojczyma – sprawcy przemocy, wobec którego toczy się sprawa w sądzie. Matka dziewczynki rozwiodła się z nim, obwiniając się o wszystko co się wydarzyło. W takiej sytuacji całej tej rodzinie niezbędna okazała się pomoc. Takiej pomocy i wsparcia potrzebują również bliscy tych, którzy popełnili samobójstwo, któremu w porę nie udało się zapobiec. Telefon zaufania A może i Tobie zdarza się myśleć o samobójstwie? Albo komuś z Twoich bliskich? Nie bój się o tym rozmawiać. Fundacja Dzieci Niczyje uruchomiła pierwszy bezpłatny i ogólnopolski TELEFON ZAUFANIA dla DZIECI i MŁODZIEŻY - 116 111. Działa on w dni powszednie, od poniedziałku do piątku, w godzinach od do Linia 116 111 obsługiwana jest przez wykwalifikowanych psychologów i pedagogów, którzy potrafią rozmawiać z młodymi ludźmi o ich problemach i są w stanie udzielić im profesjonalnej porady w sytuacjach kryzysowych. Konsultanci porozmawiają z dzieckiem o każdym problemie, z którym nie potrafi sobie poradzić. Nie ma problemów ważnych i nieważnych. Podobna infolinia, także dla osób dorosłych, prowadzona jest przez Stowarzyszenie Aktywnie Przeciwko Depresji – w środy, między godziną 16 a 17, pod numerem telefonu 0-22 843 18 75 dyżuruje psycholog oraz lekarz. Samobójstwo - mity „Osoba, która chce popełnić samobójstwo nie mówi o tym. Jeśli ktoś mówi, to znaczy, że nie chce tego tak naprawdę zrobić, tylko straszy otoczenie.” Nic bardziej mylnego. Aż 80% samobójców mówi wcześniej o swoich zamiarach bliskim oraz w ciągu 24 godzin poprzedzających próbę samobójczą odwiedza lekarza. Pozostali sygnalizują to w mniej bezpośredni sposób: interesują się tematem śmierci, mówią o bezsensie życia, o tym że nie są niezastąpieni, o uldze jaką mogłaby im przynieść np. śmiertelna choroba. Czasem są to koszmary senne np. o pogrzebach, umieraniu, itp. „Osoba która chce popełnić samobójstwo stroni od towarzystwa, chce być sama.” Czasem tak jest. Jednak częściej lęk związany z decyzją o odebraniu sobie życia, sprawia, że chorzy ci szukają kontaktu z bliskimi osobami, odczuwają potrzebę bliskości. Częściej odwiedzają znajomych, chodzą do lekarzy, nawet jeśli wcześniej tego nie robili, zgłaszają różne dolegliwości. Poza potrzebą „wygadaniem się” często mają potrzebę powiedzenia o swoich myślach i chęci odebrania sobie życia. Takich osób należy uważnie wysłuchać. „Zapytanie chorego na depresję czy ma myśli samobójcze, może skłonić go do popełnienia tego czynu, a nawet jeśli ma myśli o odebraniu sobie życia to nie powie nam prawdy.” To czy chory na depresję popełni samobójstwo jest tylko jego decyzją i pytanie o to na pewno nie skłoni go do tego. Wielu chorych boi się mówić o swoim problemie, dlatego wręcz czekają, aż się ich o to zapyta, aby mogli o tym porozmawiać. I nie musi tego robić lekarz. Może to być bliska osoba, która będzie mogła pomóc choremu w leczeniu i mu w nim towarzyszyć. Często boimy się o to pytać, bo nie wiemy co powinniśmy zrobić, jak zareagować w sytuacji, gdy ktoś odpowie: „tak, mam myśli samobójcze”. „Samobójca pragnie odebrać sobie życie, więc może nie powinno się go ratować, bo i tak prędzej czy później znowu spróbuje popełnić samobójstwo.” Większość ludzi podejmujących próbę samobójczą czyni to z poczucia bezsilności i niemożności poradzenia sobie z własnym cierpieniem, i w ten sposób woła o pomoc. Nawet jeśli ktoś przejawia silne chęci odebrania sobie życia, często jest to chwilowe, a odpowiednia pomoc i leczenie mogą zmienić takie nastawienie. Tekst: lek. Anna Zielińska; Oddział Psychiatrii Wieku Rozwojowego SPDSK w Warszawie Piśmiennictwo: 1. Fundacja Dzieci Niczyje 2.„Zapobieganie samobójstwom” – broszura wydane przez WHO, MEN, Rzecznika Praw Dziecka, oraz Polskie Towarzystwo Suicydologiczne. samobójstwo jak popełnić samobójstwo myśli samobójcze próby samobójcze samobójcy Dlaczego coraz więcej dzieci ma myśli samobójcze? Fragment książki "Stany ostre. Jak psychiatrzy leczą nasze dzieci" - Coraz młodsze dzieci próbują się zabić. Wiek się obniża, liczba dzieci myślących o tym i próbujących się zabić rośnie — przyznaje w książce "Stany ostre. Jak... Marta Szarejko
Chcę umrzeć. Tak oryginalny tytuł mam nadzieję że kogoś na ten temat przyciągnie. Otóż mam pewien problem. Od paru lat myślę o samobójstwie. Na początku były to myśli chwilowe, pod wpływem emocji. Zawsze bałem się jednak te plany ziścić. Bałem się bólu. Jednak już od dłuższego czasu myśli te nie są impulsywne.
napisała • 01/01/2014 • Varia Ja też miałam kiedyś takie dni, że szukałam narzędzia. Tak, tego narzędzia. Narzędzia, które miało rozwiązać wszystkie moje problemy. Bo wydawało mi się, że przez te problemy ja już jestem skończona. Że już sobie nie poradzę. Że nie dam rady. Kurrrwa! Że pech chciał, że znowu trafiło na mnie! Że jak długo można tak ciągle pod górkę! „Życie. Jebane kurwa życie!” – myślałam. „Nie dam już dłużej rady. Japierdolękurwamać!” „Ileż można!” Ty masz pewnie też już dosyć. „Zabić się. Zabić. Zabić. Zabić.” – wibrują te słowa w Twojej głowie jak płot pneumatyczny. Bezboleśnie. Szybko skutecznie. Już. teraz. „Samobójstwo.” – powtarzasz to słowo po raz setny w swoich myślach. Nie dziwię Ci się. Każdy ma swoje granice. Ale wiesz co. Pomyślałam właśnie sobie, że to byłoby zupełnie bez sensu tak się poddawać. Bo ja wiem, że Ty kiedyś wszystkim pokażesz, na co Cię stać. Dokładnie tak jak ja pokazałam co potrafię i wygrzebałam się z gówna, w które kiedyś weszłam. Tak po prostu. Bo Ty naprawdę jesteś silniejszy niż się innym wydaje. I to co czujesz właśnie w tym momencie jest tym szczytem, z którego zejdziesz o własnych siłach i staniesz dumnie przed lustrem i powiesz: „Warto było walczyć. O siebie.” Chcę Ci jakoś pomóc. Nie wkurwiaj się na mnie. „Znowu, kolejna osoba, które pierdoli od rzeczy i myśli, że jest matką teresą i zbawi mnie od wszystkiego”. Tak pewnie sobie teraz myślisz. I masz prawo tak myśleć. Pamiętaj, że ja w Ciebie wierzę. Teraz pewnie wyda Ci się to głupie, co zostawię parę linijek niżej. Ale to nie jest głupie. Zaufaj mi. „Zaufaj? Łatwo Ci, kurwa, powiedzieć.” – tak pomyślałeś teraz? To samo bym pomyślała. A jednak, jestem teraz po tej zajebistej stronie mocy i piszę do Ciebie. Tak, właśnie do Ciebie. Pokazuję moim paluchem w Twoją stronę. Dasz radę. Uwierz w siebie. Choćby to miał być ten ostatni raz. Samobójstwo? To nie dla Ciebie. To nie dla mnie. Zaufaj mi. Odebrać sobie życie jest łatwo. Ale to niczego nie kończy. To zostawia innych z ciężarem, którego mogą nie unieść. Nie możesz im tego zrobić. Sorry. Zresztą, po co? To nie byłoby w Twoim stylu. Ja w Ciebie wierzę. Bierz telefon i dzwoń do nich. Po prostu bierz do ręki telefon. To pomaga. Serio. Wiem coś o tym. Zajebiści ludzie. Oni pewnie też byli kiedyś w ciemnej dupie. Jak każdy. Jak ja. Jak Ty. 116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym 22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna 116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” 800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej Trzymam za Ciebie kciuki. Wiem, że wyjdziesz z tego. Ja to po prostu wiem :-)
Translations in context of "umrzeć w szczęśliwy sposób" in Polish-English from Reverso Context: Jeśli oczyściliśmy się, możemy umrzeć w szczęśliwy sposób.
Jak popełnić samobójstwo? Popełnić samobójstwo, zabić się, skończyć ze sobą, odejść z tego świata... Jak zwał tak zwał, ale chodzi o to samo. Chcę się zabić, bo nie potrafię dłużej znieść cierpienia. Chcę umrzeć, bo nie umiem żyć. Nie chcę już żyć. Moje życie nie ma sensu. Lepiej ze sobą skończyć. Powodów samobójstwa jest bardzo wiele: nieszczęśliwa miłość, śmierć bliskiej osoby, ciężka choroba, bieda, nieplanowana ciąża, presja, przemoc, obojętność... Żadnego nie można bagatelizować. Sposobów na popełnienie samobójstwa również jest wiele. I żaden nie jest w stu procentach skuteczny, szybki i bezbolesny. Źródło: Życie boli, więc przynajmniej niech śmierć będzie szybka i bezbolesna. Niestety nigdy nie ma gwarancji, że tabletki zadziałają tak jak trzeba. Może się skończyć na płukaniu żołądka lub co gorzej na kalectwie. Skok z wysokości nie musi być śmiertelny. Może natomiast skutkować złamaniem kręgosłupa i kalectwem do końca życia. Jeszcze gorzej. Śmiertelnie strzelić sobie w łeb wcale nie jest łatwo, nawet jeżeli na co dzień nieźle posługujesz się bronią. Sposobów, żeby popełnić samobójstwo jest wiele, ale każdy niesie ze sobą ryzyko, że będzie jeszcze gorzej. Jak popełnić samobójstwo? Jak szybko i skutecznie ze sobą skończyć? Jak bezboleśnie się zabić? Źródło: Ludzie nie dostrzegają czyichś problemów, udają że ich nie widzą, boją się, uciekają, bagatelizują, mają własne sprawy. Potrafią powiedzieć tylko, że przesadzasz i dramatyzujesz, bo wcale nie jest tak źle. I masz wziąć się w garść i przestać nad sobą użalać. Czasami próbują pomóc, ale robią to tak nieudolnie, że jest tylko gorzej. Zwątpienie narasta. Ból istnienie jest coraz silniejszy. Życie staje się nie do zniesienia. Szukasz pomocy wśród najbliższych, ale jej nie znajdujesz. Oni Cię nie rozumieją. Nie chcą lub nie potrafią Ci pomóc. Jesteś z tym wszystkim sam. Przytłacza Cię to. Wykańcza. Zabić się, skończyć ze sobą, popełnić samobójstwo wydaje się jedynym rozwiązaniem. Znikąd pomocy. Ale jest jeszcze szansa. Źródło: Może daj sobie jeszcze jedną szansę. Albo z pięć. Co Ci szkodzi. Zadzwoń pod jeden z poniższych numerów. Tam znajdziesz ludzi, którzy chcą Ci pomóc. Chcą Cię zrozumieć. Nie zbagatelizują Twoich problemów, nie każą się "ogarnąć" i "przestać użalać nad sobą", nie wyśmieją. Pomogą. Spróbuj. Zabić się zawsze zdążysz, a utraconego życia już nie odzyskasz. Nie odzyskasz też żadnej minuty spędzonej w rozpaczy i depresji. Daj sobie pomóc już teraz. W tej minucie. Po prostu zadzwoń. Nic nie tracisz. Ewentualnie koszt połączenia, ale skoro i tak masz zamiar odejść z tego świata, to chyba bez znaczenia. 116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym 22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna 116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” 800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej Jeżeli jednak wciąż zamierzasz ze sobą skończyć pamiętaj, to zawsze zdążysz. Jest wiele popularnych cytatów, które hulają sobie po internecie. Że drugie życie zaczyna się wtedy, gdy zrozumiemy, że mamy tylko jedno. Albo że życie jest zbyt poważną rzeczą, by brać je zbyt poważnie. Tak czy inaczej większość osób, które osiągnęły sukces lub szczęście musiało dojść do ściany. Lub mówiąc bardziej dosadnie sięgnąć dna. I bynajmniej nie po to, żeby się odbić. Raczej po to, żeby się odważyć. Przestać bać i po prostu zacząć robić to, co zawsze chciały. Skoro i tak nie mają już nic do stracenia. Bezdyskusyjna chęć zakończenia życia może być taką właśnie okazją. Kiedy jak nie przed śmiercią mamy wygarnąć ludziom, co tak naprawdę o nich myślimy. Rzucić znienawidzoną robotę. Kupić sobie na mieście najdroższy deser i zjeść ze smakiem. Skoczyć ze spadochronem, bo jak się nie otworzy to w sumie i tak mieliśmy umrzeć. Albo dla zabawy otworzyć listonoszowi nago. Wszystko. Cokolwiek. Dopóki żyjesz możesz. Ja bym przed śmiercią skorzystała. Jak popełnić samobójstwo - aktualizacja 2019. Napisałam ten tekst cztery lata temu. Już wtedy nie łudziłam się, że uratuje tłumy. Po cichu miałam nadzieję, że może odwiedzie od pochopnej decyzji chociaż jedną osobę. Teraz w 2019 roku fraza "jak popełnić samobójstwo" cały czas jest jedną z popularniejszych, wyszukiwanych na moim blogu. Ludzie wciąż chcą się dowiedzieć, jak szybko i bezboleśnie ze sobą skończyć. I w dalszym ciągu nie chcą pomocy innej, niż informacja jak się zabić. To smutne i przerażające. Zobacz też: Czego nie robić, kiedy masz doła Wiosenna depresja - też ją masz? Sposoby na doła Zestaw praktycznych słówko-zwrotów to logicznej nauki a nie bezmyślnego kłucia na blachę Learn with flashcards, games, and more — for free. Poniżej przesyłam listę tabletek, których wzięcie w dużej ilości pozwoli Ci w łatwy i bezbolesny sposób zabić się. Mam wielu znajomych, którzy z tej metody skorzystali, więc jeśli chcesz iść za ich przykładem to czytaj dalej. Możesz być spokojny – metody o których piszę są pewne i ostateczne. Ściemniałem. Nie znajdziesz tu porad jak się zabić. Zanim zamkniesz tą kartę – posłuchaj. Nie wykorzystałem szansy, żeby pogadać i być bliżej Mam kilku znajomych, którzy to zrobili. Chcę wspomnieć tylko o jednym z nich. Bartek był radosnym chłopakiem. Zapamiętałem go jako gościnnego, uśmiechniętego od ucha do ucha chociaż wyraźnie zamyślonego. Śmiał się w towarzystwie najgłośniej ze wszystkich. Chętnie wchodził w nowe środowiska, zależało mu na tym by robić coś pro publico bono. Czasami rozmawialiśmy, wiedziałem o tym, że ma problemy. Przypadkiem dowiedziałem się o problemach znacznie większych niż te, o których mi mówił. To skomplikowana historia ale dowiedziałem się tego od kogoś, kto nie znał go osobiście. Ponieważ nie byliśmy z Bartkiem jakoś specjalnie blisko, miałem poczucie, że gdybym wspomniał o tym czego się o nim dowiedziałem to podważyłbym zaufanie osoby, której się zwierzył. Dlatego nie zrobiłem nic. Żałuję. Bartek się zabił. Skoczył pod pociąg. Mógłbym pisać słodkie pitu-pitu o tym co by było gdyby żył. O tym, że miałby dziewczynę/żonę i układał sobie życie. O jego stabilnej sytuacji finansowej. Przecież wszystko by się mu jakoś ułożyło. Zawsze tak jest. Gówno prawda. Nie wiem w jakiej sytuacji był. Z pewnością były to problemy ekstremalne z którymi nie mógł sobie sam poradzić. Nie potrafię sobie wyobrazić jakie uczucia mu towarzyszyły i co go ostatecznie skłoniło do tego, aby tego dnia wstać wcześniej i zamiast iść do szkoły pójść na torowisko. Nie wiem też jaka byłaby jego przyszłość. Wiem tylko jedno – teraz już się nigdy tego nie dowiem. Żałuję, że wtedy mając wiedzę większą niż inni nie skorzystałem z tego, że znam go osobiście. Mogłem pogadać, częściej się z nim spotykać. Towarzyszyć mu. Poszedłem na łatwiznę i teraz mogę się tylko tłumaczyć, że nie wiedziałem jaki będzie tego finał. Wiem, że wobec tego co się stało każde słowo to będzie za mało, ale z braku słów powiem jedno – przepraszam. Zawiodłem. Przypadki tylko w gramatyce Nie znamy się. Trafiłeś na tego bloga przypadkiem, ale wierzę mocno w to, że przypadków nie ma. Mam do Ciebie prośbę. A w zasadzie dwie. Nie szukaj kolejnej strony z poradami „jak się zabić”. Jeśli to silniejsze od Ciebie to załóż sobie teraz (jeśli mówię teraz mam na myśli TEN KONKRETNY MOMENT) blokadę na strony, na których możesz znaleźć odpowiedź na to pytanie. Lepiej żebyś nie wiedział jak to się robi, bo z tą wiedzą będzie jeszcze trudniej. Druga prośba jest trudniejsza i zdaję sobie sprawę z tego, że będzie wymagała od Ciebie odwagi. O taką odwagę chciałbym Cię prosić. Poniżej znajdziesz kilka numerów. Weź w rękę telefon i zadzwoń. Wciśnij słuchawkę i poczekaj. Nie tylko dwa sygnały. Czekaj do skutku, aż usłyszysz głos w słuchawce. I nie rozłączaj się, pogadaj. Powiedz o tym co Cię zżera od środka. Zrzuć ciężary z pleców. Zaufaj. 116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym (godz. 14-22) 116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (godz. 14-22) 800 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” (całą dobę) 800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej 19 288 – Telefon Zaufania (godz. 20-8, całodobowo w weekendy i święta) 42 630 11 02 – Telefon interwencji kryzysowej (całą dobę) Gdybyś szukał duchowej pomocy pod adresem znajdziesz kapłana, który czeka na Twój telefon. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku! Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund. Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.
Аро чաсн ገρኣжеቶанаքВахектօ авጥдаνቆምጪ хоρуձаУк ሎշиσοшиሙож
Ибα օкωцадоյΞፔнև оվаδቡጷихраΘηулум ቷ раሷеքикυзጭ
Муጿ πΣачэгу ξխηоռΥηеδоሳиη ոሌоռ ахጺտጰ
Пու лθнудюጮΟш ዚցጊቫклоктሮጇо оዖθηюχ μωմէጴ
Nam zdradza zaskakujący sposób na Piątek, 18 sierpnia 2023r. więcej » ZNAJDŹ NAS: Wydarzenia Ta Polka jest po 50-ce i chce umrzeć w mini. EK Nie tylko prezydent Duda, ale też Rafał Trzaskowski szuka głosów poparcia w niszy politycznej nazywanej Konfederacją. Jeśli chodzi o Trzaskowskiego, rodzi to dylemat. Bo część jego wyborców z pierwszej tury nie może tych awansów przełknąć. Cóż, polityka w działaniu, szczególnie wyborcza, nie zawsze pachnie różami. Oba sztaby mają jedno zadanie: doprowadzić swego kandydata do wygranej. Miejmy nadzieję, że oboma kieruje też zasada, że cel nie uświęca zawsze środków. Tak czy inaczej – pokusa jest zrozumiała. „Grzeczny chłopak” – tak ponoć nazywają Krzysztofa Bosaka niektórzy jego polityczni koledzy – zdobył 28 czerwca poparcie ponad miliona wyborców. I od razu zaczął uprawiać grubo szytą propagandę sukcesu. „Trzecia siła polityczna?”. Wolne żarty. Jeśli już, to tak może się chwalić sztab Szymona Hołowni (2,7 mln głosów). Pod warunkiem że nie zmarnują tego kapitału, jak Palikot czy Kukiz. Ale teraz obaj rywale muszą zrobić wszystko, aby przechylić szalę na swoją korzyść w drugiej turze. Ich sztabowcy nie mogą pominąć miliona wyborców Bosaka. Nie ma żadnej pewności, czy ich awanse do konfederatów się powiodą, ale muszą próbować. Taka jest logika polityczna drugiej tury, że nikogo nie mogą odpuścić, jeśli nie są pewni wygranej swego kandydata. A nie są. Wyborcy Bosaka to pospolite ruszenie nacjonalistów, dogmatycznych wolnorynkowców, antyszczepionkowców, euro- i homofobów, a także wrogów uczestnictwa kobiet w życiu politycznym, „demoliberałów” i „lewactwa”. Miliony lat świetlnych od wyborców Trzaskowskiego. Chyba tylko jedna cząstka tej mieszanki może dać się skusić Trzaskowskiemu: drobni przedsiębiorcy, którzy od lat szukają i nie znajdują swojej reprezentacji, a jeśli znajdują – jak było z Kukizem – to ją tracą. I to do tej części elektoratu Bosaka wyciąga rękę Trzaskowski. Czy zostanie przyjęta? Na razie guru od statystyk wyborczych twierdzą, że większość głosujących na Bosaka zagłosuje w drugiej turze, o ile w ogóle zagłosuje, na Dudę. Skórka może się okazać niewarta wyprawki. Ryzyko jest wielkie. Więcej Trzaskowski może się spodziewać po wyborcach Hołowni i Kosiniaka, a w końcu i Biedronia (mimo że kiedyś powiedział, że podkochiwał się w Bosaku). Ale i tu nie ma pewności, czy i jak zagłosują. Sztabowi Dudy może pójść lepiej. Celem obozu Kaczyńskiego jest nie tylko reelekcja najgorszego od 1989 r. prezydenta, lecz także polityczna neutralizacja skrajnej prawicy, która dziś skupia się wokół Bosaka. Wieść gminna głosi, że mur między nimi trudno będzie przebić. W końcu Bosak wystawiał w kampanii bardzo złe świadectwo rządom „zjednoczonej prawicy”. Przykładem niech będzie fragment sejmowego wystąpienia Bosaka w maju 2020 r.: „Byłem pierwszym posłem, który tutaj, w trakcie nocnoporannych obrad nad tarczą antykryzysową, wypomniał premierowi Morawieckiemu, byłemu prezesowi banków i człowiekowi wywodzącemu się z sektora bankowego, który jako bankowiec przez wiele lat doradzał premierowi Tuskowi, a dopiero później zadał się z Jarosławem Kaczyńskim i został nominowany na ministra finansów, później na premiera, przypomniałem i wypomniałem premierowi, że w tarczy antykryzysowej nakładane są obowiązki na wszystkich: na obywateli, na przedsiębiorców, na administrację, a jest tylko jeden sektor w Polsce, na który nie są nakładane żadne nowe zobowiązania. To sektor bankowy”. Dziś Bosak uchyla się odpowiedzi, na kogo zagłosuje. Przypuszczam, że odda głos celowo nieważny. Tak naprawdę jego hasła programowe są po prostu autorytarne, jak choćby pragnienie silnego centralnego ośrodka władzy wykonawczej. Dla Trzaskowskiego, który w kampanii otacza się samorządowcami, to musi brzmieć strasznie, bo zapowiada ograniczanie roli samorządów, a w konsekwencji nowoczesnej demokracji, która samorządność promuje. Powinno też brzmieć strasznie dla szczerych socjaldemokratów i chadeków, nie tylko dla umiarkowanych liberałów kulturowych i ekonomicznych, jak sam Trzaskowski. Ostatnie słowo należy jednak do niego. Ma swój plan na wygraną i zapewne zdaje sobie sprawę z wszystkich „za” i „przeciw” basowaniu Bosakowi. No i oczywiście do samych wyborców Bosaka. W sukurs Trzaskowskiemu przyszedł Roman Giertych, postać znacząca w polskiej polityce po stronie narodowo-prawicowej, niegdyś polityczny mentor Bosaka, dziś nawrócony z eurosceptycyzmu i niechęci do „obcych” na otwarty umiarkowany nowoczesny konserwatyzm. Ostrzegł konfederatów, że PiS ich zniszczy po wygranej Dudy, i zaapelował: „Idźcie na wybory i zagłosujcie na Trzaskowskiego, mimo że się z nim totalnie nie zgadzacie. Od waszego wyboru może zależeć przyszłość Polski na wiele dziesięcioleci. Idźcie i pogońcie PiS z Pałacu Prezydenckiego”. Dziwny jest ten świat.
MUSISZ stawić czoła wszystkiemu, co Cię teraz dotyka. To się nie dzieje bez przyczyny. Cierpienie jest elementem ludzkiej egzystencji! Gdy odbierzesz sobie życie w taki sposób, to nie czeka Cię żaden wieczny sen, ani spokój. To, co Cię teraz dotyka to jedynie próba. Zaufaj Bogu i znajdź Chrystusa.
Kto chce umrzeć za Niceę . Redakcja. 3 października 2003, 5:59 O miejsce Polski w Unii trzeba walczyć, bo społeczeństwo uwierzyło, że nasz głos będzie tam wiele znaczył
Czy chcecie zobaczyć koniec świata, czy wolicie umrzeć przed nim? 2008-11-23 21:23:28; Macie nieraz takie uczucie, że chcecie już umrzeć? 2011-04-03 21:50:05; Czy chcecie umrzeć 12.12.2012 roku ? 2009-12-27 12:08:52; Kiedy chcecie umrzeć? xD. 2010-02-16 14:20:36; Zastanawialiście się już w jaki sposób chcecie umrzeć? 2011-04-03 20: ZDHxYXP.